Z morskich polecam np. karmazyna;
A co do hodowlanych: widzisz, akurat z rybami jest tak, że te, co żyją sobie na
wolności, szczególnie słodkowodne, bywają bardziej skażone, niż te hodowlane.
Po prostu, jakie środowisko, taka tyba, a stan polskich rzek to ... temat rzeka.
Ja kupuję ryby z wybranych hodowli, ponieważ szwagier jest zorientowany w
temacie (czym są karmione itd., w jakich warunkach przebywają) kożystam z jego
rad i tak sobie radzę.

· 

Moje akwarium-proszę o opinie.
Mam akwarium 50 l, rośliny napowierzchniowe jednego rodzaju, filtr z pomką
napowietrzjącą, grzałkę, termometr. Ryby: 5 glonojadów, 6 molinezji, 1
węgorka, 3 bojownice, 1 guarami(tak się chyba pisze), 1 gupika, 2 skalary, 2
kiryski i jedną welonkę. Karmię te rybki mrożonymi ochotkami i płatkami Tetry.
Czy nie za dużo tych ryb i czy wszystkie mają te same wymagania hodowlane?
Niby w sklepie mówili, że tak, ale wiadomo jak chce się coś sprzedać....

hehehe janczar-wezyr, musze ci przyznac racje, niech robi co chce, w koncu sama
wie lepiej :) a ze czepiam sie, a jak sie nieczepiac jak ktos takie bzdury
wypisuje??? i bedac jeszcze swiecie przekonanym o swojej racji, ale "robta co
chceta" ;p nie ma co na chama nawracac ;)
Ryb malo mam, ale nie dlatego ze tak ma byc, poprostu nadal jeszcze planuje co
tam umiescic, a cos trzeba, bo te skalary sie strasznie rozbestwily (kazdy obral
sobie jakis kawalek i bez dziobania nie odda ani cm), nie mowiac juz ze z 4cm
maluchow plywajacych grzecznie w gromadce wyrosly nadzwyczaj szybko do tych
15-20cm (choc nie karmilam ich robakami)- dlatego lepiej brac pod uwage rozmiar
koncowy ryby.
Sama tez kiedys uwazalam ze najlepiej duzo ryb i pare roslin, ale ostatnim
czasem coraz bardziej sie przekonuje do akwarium glownie roslinnego, gdzie rybki
sa tylko uzyzniajaco-estetycznym dodatkiem. Dlatego 200 ryb miec nie bede, ale
kilkadziesiat zamierzam jeszcze dokupic.
Dziekuje, do zielonych nieprzystapie, zbyt radykalni dla mnie ;)

Pozdrawiam ciebie kulturalnie, milego browarka zycze no i udanej hodowli :)

Te plamki to prawdopodobnie tzw. "rybia ospa" (kulorzesek).
Nie wiem, jakich preparatow uzywalas, ale np. czesto polecany w sklepach mfc
niespecjalnie nadaje sie do leczenia tej choroby, lepszy jest np. ichtiosan.
Choroba jest zarazliwa, mozna ja przeniesc np. przez zakup nowych ryb do
akwarium, jesli masz w akwarium nadal inne ryby to powinnas dla nich
przeprowadzic kuracje, nawet jesli nie maja objawow (opis przebiegu kuracji
znajdziesz z latwoscia w internecie).
Musisz pamietac, ze ryby oslabione, trzymane w nieodpowiednich warunkach, zle
karmione itp sa z reguly mniej odporne na choroby. Przede wszystkim trzeba wiec
zadbac o odpowiednie warunki hodowli: rozmiar akwarium, temperature i parametry
wody, sprzet itp.

Najlepsza moim zdaniem polska strona o bojownikach to:
strony.aster.pl/faolan/bojownik.htm

· 

U nas teraz trabia, zeby uwazac z jedzeniem dzikich, glebokomorskich ryb bo
zawieraja duzo merkurego. Co do lososi, to sie sprzedaje teraz glownie
hodowlane i to wszystko zalezy od tego czym je karmili na farmie. Ja kiedys
widzialam na opakowaniu z surowym, swiezym lososiem napis "sztuczny kolor
dodany". Zostawie to bez komentarza.

Faktycznie te hodowlane (norweskie) nie sa zdrowe. Ryby w hodowli karmione nsa
roznymi swinstwami, jak kurczak fermowy. Rozowiutki kolorek to "zasluga"
sztucznego barwnika.

Polecam nasz rodzimy losos baltycki, nie z patriotyzmu, a dlatego, ze
smaczniejszy i zdrowszy. Moze tez byc atlantycki (on tez z wolnoplywajacych),
ale drozszy jest i trudno go dostac.

Do karpia za 200 K USD polecamy wino po 400 K USD.
pro100 napisał:

> Rzecz idzie z podwójnego "fo pa" przez Tete popełnionego na mej hodowli karpi
> Koi. Raz, iż ryba prawie domowa, do karmienia z reki i pogłaskania. Dwa, iż
> okazy wystawowe ceny osiągają nawet i do 200.000 w USD. I proponować
> konsumpcję to ........ słów brak.

Ależ Anty, właśnie cała przyjemność zjadania takiego karpia za 200 000 USD jest
w świadomości jego ceny. To tak jak picie wina za 400 000 USD butelka. Wtedy
już nie smak i bukiet są istotne, tylko ta cena. ;))))

Pozdrawiam.

Gość portalu: snajper napisał(a):

> pro100 napisał:
>
> > Rzecz idzie z podwójnego "fo pa" przez Tete popełnionego na mej hodowli ka
> rpi
> > Koi. Raz, iż ryba prawie domowa, do karmienia z reki i pogłaskania. Dwa, i
> ż
> > okazy wystawowe ceny osiągają nawet i do 200.000 w USD. I proponować
> > konsumpcję to ........ słów brak.
>
> Ależ Anty, właśnie cała przyjemność zjadania takiego karpia za 200 000 USD
jest
>
> w świadomości jego ceny. To tak jak picie wina za 400 000 USD butelka. Wtedy
> już nie smak i bukiet są istotne, tylko ta cena. ;))))
>
> Pozdrawiam.
Może komu te zera.... Jakość, lecz kosztem minimalnym. Poza tym te moje to
raczej trabanty ale może kiedyś. Karp ma to do siebie, że żyje 40 lat -
inwestycja długoterminowa.

pozdr anty

Jezeli chodzi o tunczyka
nie powinno sie spozywac czesciej niz jedna mala porcje raz na tydzien.
Kobietom w ciazy zaleca sie aby wogole nie spozywaly tunczyka w tym czasie.Jest
toksyczny i moze uszkodzic plod.
Wiekszosc ryb jest naszpikowanych niesamowita iloscia toksyn ze
srodowiska.Natomiast ryby z hodowli sa karmione hormonami.
Ps.
Lubie ryby,obiad z rybka jest u nas raz w tygodniu...z surowka z kiszonej kapusty.

Nie wierzę, że jak by Tobie w kółko WSZYSTKIE kobiety mówiły, że to jest
nienormalne, to nie zaczęłabyś się zastanawiać. Moi najbliżsi znajomi dla 11-
miesięcznego malucha kupują gołąbki ze specjalnej hodowli, po ryby jeżdża do
prywatnych stawów itp. Więc czasami czuję się jak wyrodna matka, karmiąc malca
suchym chlebkiem.
Pozdrawiam

zamyslona4 napisała:

> ale chyba nie trzeba jesc np. sarny czy strusia aby przezyc prawda?

Oczywiście. Można zjeść indyka albo łososia. Mamy wybór.

> zgadza sie- zarowno koń jak i czlowiek maja do tego prawo

Człowiek tak, koń nie. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka istnieje.
Powszechnej Deklaracji Praw Konia nie ma.

> to nieprawda- zdecydowana wiekszosc odzywiajacych sie madrze wege cieszy sie
> bardzo dobrym zdrowiem

Co do tego zdania są podzielone. Nie wiadomo, jaki wpływ wywiera wegetarianizm
na zdrowie populacji w długim czasie. Na razie wiadomo tyle, że od czasu
upowszechnienia się rolnictwa, przeciętna waga mózgu człowieka zmniejszyła się.

> absolutnie sie zgadzam-!!!

Ja także.

> a to juz jakas bzdura- skad ci sie wzielo ze bilans jest sam? znow piszesz o
> tych myszkach i owadach? a miesozercy nie jedza chleba, warzyw? a czym
> karmione sa zwierzeta jesli nei roslinami z pola?

Nie bzdura, tylko prawda. Zwierzeta hodowlane karmione są w znacznej części
niejadalnymi dla człowieka częściami roślin konsumpcyjnych. Co więcej - ryby
łowione w morzach i oceanach w ogóle nie są karmione plonami z pól. Żywią się
same.
Myszki i owady to także czujące zwierzęta, posiadające centralny układ nerwowy.

Alergia na ryby
Mam alergię na ryby - ale tylko te hodowane przez człowieka. Widocznie
dostają w karmie jakiś składnik, którego nie toleruje mój organizm. NIestety
obecnie sporo ryb jest hodowanych przez człowieka. Chcialabym jeść ryby ale
unikać tych, których nie mogę jeść. Czy wiecie które gatunki są poławiane w
morzach i na pewno nie pochodzą z hodowli? Na pewno śledzie...a reszta?

Bojownik nie lubi częstej wymiany wody.W naturalnych warunkach żyje w wodzie
raczej mało czystej i dlatego jest przystosowany do oddychania tlenem
atmosferycznym.Dzięki swoim możliwościom skazany został przez człowieka na
cierpienie mieszkania w kieliszku wody całymi tygodniami.Kilkakrotnie kupowałam
bojowniki z litości,ale długo nigdy nie żyły,chociaż inne moje ryby żyja już po
10 lat.Wracając do tematu w zależności od wielkości kuli wymieniałabym wodę raz
na 2 tygodne - 1 miesiąc, nie więcej niż 20%. I nie przesadzć z karmieniem bo
sucha karma nie skarmiona szybko kiśnie.
Powodzenia w hodowli

Jesli jestes z Londynu to makrele powinny byc OK, a lososia wybierala bym
drozszego i jasnego (oceanicznego) bo te hodowlane dostaja barwniki i
antybiotyki. Uwaga tez na krewetki "jumbo" i wszystkie tanie, a duze
(pochdzenie azjatyckie i afrykansie hodowle), za wzgledu na metale ciezkie i
antybiotyki (ktorymi sie je karmi na potege). Zreszta filtratorow (krewetki,
malze) lepiej raczej unikac. A i z ryb lepsze sa roslinozerne - mniej swinstw
magazynuja.

Wcale sie nie dziwie. W Kanadzie np. konsumenci byli ostrzegani przed spozyciem
lososia wiecej niz raz w tygodniu.
Problem polega na tym, ze w pogoni za zyskiem i wydajnoscia hodowli ryb, hoduje
sie ryby-olbrzymy, ktore plywaja na ograniczonej przestrzeni w solidnie
zanieczyszczonej wodzie. Nie wiadomo dokladnie czym ta ryba jest karmiona, ale
podejrzewam ze jakimis przemyslowo przetworzonymi odpadkami z olbrzymich rzezni.
Naturalnie zlowionej ryby w supermarketach praktycznie nie ma. W Toronto
(Kanada) w supermarketach jest mrozona ryba "Made in China".

Hodowla ryby to olbrzymi przemysl, zainwestowano w to duze pieniadze.
Niewykluczone, ze naturalnie lowione ryby trafiaja jedynie do ekskluzywnych
restauracji....

Ostatnio właśnie dałam 1-szy raz rybkę mojemu 13 m-cznemu synkowi(niby
alergik)zawsze się bałam i sama(karmiłam piersią do soboty 11.06.05)też przez
cały okres karmienia nie jadłam, ale ostatnio usłyszałam od mojej sąsiadki która
jest ukrainką i mieszkając tam była lekarką więc nie wiem na ile jest to
prawdziwa wersja(kobitka ma ok 60 i nie mieszka na Ukrainie już ok 20 lat może
nawet więcej)i powiedziała że ryby morskie nie uczulają prócz flądry ona
tak-uczulać może natomiast to że ryby hodowlane mogą uczulać jest nawet
logiczne, bo przecież są karmione sztucznie i nikt za bardzo nie wie czym,
natomiast wg. niej rzeczne też mogą uczulać czemu niewiadomo.Nie wiem na ile
pomogłam ale na razie synkowi daję tylko morskie i to te droższe(też mojej
ukrainki rada)i wszystko jest ok. Pozdrawiam

Ryba pochodzi z Wietnamu i jest hodowana na farmach głównie w Mekongu.
W Polsce sprzedawane są rożne odmiany najczęściej w kolorze lekko różowym lub
biało-żółtym.Ponieważ jest to ryba hodowana w tropiku podczas jej hodowli
zwykle dodaje się do pasz min. antybiotyki.Nie będę wspominał czym jest
karmiona.
Ryba smaczna , ale nie wiem czy zdrowa ?
W sklepach sprzedawna jest z 15 lub 20% glazurą ( tj. pokryciem wody ).Lepsza
jakościowo i droższa jest panga biała.

jaworszczanka napisała:

> hmm, przykro mi to napisac, ale kurczaki z kolei niezle sie faszeruje
> antybiotykami. ryby hodowlane zas karmi sie obrzydliwa pasza, czesto oparta
na
> odpadach z rzezni.
> generalnie film "skrzydelko czy nozka" wydaje mi sie coraz bardziej aktualny.
>

Myśląc w taki sposób ,wcale nie powinniśmy jeść..Marchewka uważana za zdrową
zatruta pestycydami,sałata fungicydami powietrze ołowiem nasączone to oddychać
też nie ma co..Na coś trzeba się zdecydować i mieć oczy szeroko otwarte..

Witam ponownie.
Najbardziej prawdopodobne wydają mi się w tym przypadku trzy przyczyny takiego
stanu rzeczy. Mozliwe , że zaistniały wszsytkie jednocześnie, a mozliwe, że
tylko któraś z nich.
Po pierwsze przeprowadzka rybek do nowego akwarium jest zawsze silnym steresem
i na początku może to pociągać za sobą blednięcie kolorów.
Stres bowiem u ryby jest nie tylko związany z transpoertem i nowym otoczeniem,
ale także ze zmianą wody, w której dotychczas przebywały na inną. Taka zmiana
wywołuje szereg różnych reakcji w organizmie ryby, które mogą skutkowac
obniżeniem odporności oraz zmianą w ubarwieniu.
Po drugie parametry wody (np twardość, pH itd)mogą być niewłaściwe - warto to
sprawdzic , jesli tego nie zrobiłaś lub mogą znacznie odbiegać od parametrów
wody w jakiej weolnki były dotychczas trzymane.
Po trzecie jeśli rybki były w sklepie zoologicznym tylko parę dni i nie
pochodzą z hodowli pana ze sklepu, to tak naprawdę może on nie wiedzieć czym
rybki były dotychczas karmione. Zdarza się, że hodowcy dają karmy , które
intensywnie wybarwiają rybki np z karotenoidami i gdy zabraknie tych barwników
lub jest ich za mało, to rybki mogą tracić kolory.
Dlatego to, co radziłbym zrobić to - porozmawiać z panem z sklepu zoologicznego
oraz sprawdzic parametry wody.
Mam też, ale akurat nie przy sobie ( a nie znam na pamięć) adresy dobrych forów
akwarystycznych, więc postaram się jescze dziś podać.
Pozdrawiam serdecznie - Gagik
Jak tylko będę mógł, to je

To nie jest prawda dziadku, drogi dziadku. Tak samo, jak "śledzik po japońsku"
jest polską odmianą dań typu: "ryba po grecku" czy "fasolka po bretońsku" :DD
Poza tym łosoś z marketu koloru łososiowego, to łosoś z przemysłowej,
norweskiej hodowli, gdzie te rybki karmi się tylko sztuczna paszą z barwnikiem,
ktory daje "łososiowy" kolor mięsa - brrrr!

może i smaczne, ale sztucznie pędzone
Świeże pstragi są naprawdę pyszne i zdrowe, ale pod jednym warunkiem: że nie są
hodowlane (podobnie jak np. łososie), tylko dzikie. W sztucznych hodowlach
karmione okropnie niezdrową karmą (granulatem, podobnym do Whiskasa). W Polsce,
podobnie jak w innych krajach, pstrągi i łososie pochodzą prawie w 100% z
hodowli, nie mamy więc wyboru. Tzn. mamy wybór - jeść ryby, które nie są
sztucznie pędzone.... sandacze, szczupaczki, itd. Smacznego.

Ja mam długoletnie doświadczenie ale tylko z akwarium 60-litrowym. Moim
marzeniem od zawsze są pielęgnice, niestety najpierw rozmiar akwarium nie
pozwalał mi na założenie hodowli, potem brak czasu.
W tych 60 litrach zawsze trzymaliśmy kilka gatunków mieczyków i molinezji oraz
glonojady. Takie ponad 100-litrowe akwarium dla początkujących wyobrażam sobie
jako zbiór wielu gatunków małych ryb w miarę odpornych na choroby i zmiany
środowiska: właśnie glonojady, mieczyki, gupiki jak ktoś lubi (ja nie cierpię).
Z większych może gurami, bo bywają naprawdę twarde i żywotne ;)
Fajnie jest mieć kilka odmian, (np. mieczyków), które mogą się krzyżować ze sobą :)
Przy takich "łatwych" rybkach można nabrać doświadczenia i potem rzucić się na
głęboką wodę, np. pielęgnice ... mniam :))

Bardzo ważne: macie już kupiony filtr ? Teraz można kupić rewelacyjne filtry
wewnętrzne. My mamy taki i przy rozsądnym*) karmieniu ryb woda potrafi być
czyściutka przez pół roku. Taki filtr załatwia też napowietrzanie wody.

*) rozsądne w naszym wydaniu oznacza bardzo rzadkie. Wówczas nasze kochane rybki
zjadają wszelkie glony i akwarium aż błyszczy :PPP

Obywatel kormorany karmić powinien!
Faktem jest, że kormorany - żyjące w dużym stadzie są przyczyną przetrzebienia ryb.
Właściciel stawów hodowlanych gdzie kormorany niszczą mu biznes prawdopodobnie
nie jest nastawiony do kormoranów przyjaźnie.
Rozwiązaniem jest zrekompensowanie mu strat w gospodarstwie przez tych, którym
zależy na utrzymaniu tych ptaków. Wszak jeść muszą!
Po zrekompensowaniu w wysokości odpowiadającej obydwu stronom właściciel leżąc
na leżaczku trazem z ekologami z przyjemnością oglądaliby kormorany na stawie
hodowlanym.
Jest to jedynie kwestia pieniędzy i uzgodnień.
Nikt nie zauważył szkód u gospodarza? Nikt mu tego nie zrekompensował?
Dlaczego gospodarz miałby bezinteresownie te kormorany utrzymywać?
Sposobu opisanego w artykule nie pochwalam.
Napiszcie co sądzicie o przerzuceniu odpowiedzialności za żywienie kormoranów
na barki zwykłego obywatela?

Jednym sie nie najesz :)I na dodatek strasznie dlugo trwa to przygotowanie i
brudna robota, jesli nie masz garazu albo piwnicy, gdzie mozna je trzymac :(

Sa dwie szkoly : pierwsza mowi, ze nalezy je najpierw przeglodzic - zamknac w
klateczce (takiej jak siatka na ryby, podwieszanej) i nic nie dawac do jedzenia
przez 2 tygodnie. Druga poleca karmienie (tez w klateczce) maka z dodatkiem np
tymianku lub rozmarynu na przeczyszczenie _przynajmniej_ 2 tyg przed spozyciem.
Do wyboru, do koloru.
Nastepnie nalezy je dobrze umyc, wyszorowac skorupki szczoteczka i wrzucic na
goraca wode (3-4 min). Po ostudzeniu wyjmujemy slimaczki specjalnym
widelczykiem, wycinamy im watrobo-trzustke (zobacz na jakims obrazku w ksiazce
od biologii), skorupki jeszcze raz dokladnie szorujemy, a slimaki myjemy i
pluczemy intensywnie w wodzie z sola i octem, bo STRASZNIE duzo sluzu
wydzielaja. Potem nalezy je dogotowac w court bouillon (jak do ryby) albo po
prostu w bulionie, wlozyc z powrotem do skorupek, a otwory zatkac maslem
wymieszanym z siekana pietruszka i czosnkiem. Zapiec w piekarniku w specjalnym
naczynku z wglebieniami. I nie wychodzic z domu, bo strasznie zionie z
paszczeki :)

Mam nadzieje, ze dostatecznie Cie zniechecilam. Naprawde DUZO latwiej jest
kupic chocby w puszce, albo mrozone i efekt bedzie ten sam, a nie nameczysz
sie. Poza tym wydaje mi sie, ze winniczki sa chronione, albo przynajmniej ich
zbieranie na dziko jest jakos regulowane ? Radze sprawdzic, bo winniczki na
francuskich stolach pochodza z hodowli.

Mam watpliwosci co do tych sumow afrykanskich, mozna zalozyc sobie ich hodowle
nawet w piwnicy :0 a co za tym idzie z pewnoscia sa hodowane masowo i karmione
byle gownem z truciznami, wole kupic cos co plywa wolne, a przynajmiej mnie sie
tak wydaje ;)

NIE KUPUJCIE RYBY MASLANEJ - TO SCIERWO!!!!!

Teraz lepiej? Pantofelki zjadają bakterie, a ty...
Gość portalu: żona żon napisał(a):

> nie na temat piszesz pantofelku:)

Najlepiej w hodowli tego wymoczka korzystać z trzech naczyń. W jednym z nich
będzie się znajdowała woda z pantofelkami (ubytki należy uzupełniać) spełniająca
role zarodową a w dwóch pozostałych utrzymujemy obfite kultury pantofelków. Z
nich też po kolei zużywamy pantofelki do karmienia narybku pobierając je z
miejsca ich największego skupienia, za pomocą pipety lub gumowej gruszki. Przed
karmieniem narybku kulturę należy pozbawić bakterii i znajdujących się w niej
cząstek organicznych. Można tu polecić dwa sposoby. Pierwszy z nich polega na
tym iż wykorzystujemy fakt pożerania przez pantofelki bakterii. Za pomocą
gruszki przenosimy do naczynia z czystą wodą z dużą liczbą pantofelków. W nim
zjedzą one w przeciągu doby prawie wszystkie bakterie, a tym samym "oczyszczą"
wodę. Dopiero wtedy z tego naczynia przenosimy je do akwarium w celu nakarmienia
narybku. Drugi sposób polega na tym, że do bogatej w pantofelki kultury wkładamy
watę i ostrożnie dolewamy świeżej wody. W przeciągu pół godziny większość
pantofelków przemieści się do świeżej wody w wacie i nad nią, którą przenosimy
gruszką do naczynia z narybkiem. W celu ciągłego dostarczania do akwarium z
narybkiem pantofelków słój z nimi można postawić na akwarium, w nim umieścić
lnianą nitkę wpuszczoną drugim końcem do akwarium. Po nitce woda wraz z pokarmem
wolno będzie skapywać i służyć za źródło pokarmu dla ryb.

Poparcie dla chcących zabijać
"Każdego roku miliardy zwierząt spotyka barbarzyńska śmierć - wiele z nich jest
podczas rzezi całkowicie świadoma. Większość zwierząt hodowlanych spędza swoje
krótkie życie w zamkniętych klatkach, w bólu i cierpieniu.
Każdego roku Ziemia coraz szybciej zbliża się do punktu ekologicznej
katastrofy. Skażenie wód, zagłada lasów tropikalnych, globalne ocieplenie
klimatu czy rozprzestrzeniające się pustynie - produkcja inwentarza żywego
znajduje się w centrum tych problemów. W międzyczasie światowe oceany umierają
wskutek nadmiernych połowów ryb.
Każdego roku miliony dzieci w krajach rozwijających się umierają z głodu - w
pobliżu pól, na których uprawia się paszę przeznaczoną do wykarmienia zwierząt
hodowlanych na Zachodzie.
Każdego roku pojawia się coraz więcej dowodów na to, że wegetarianie są zdrowsi
niż ludzie jedzący mięso. Jednak wciąż nasze dzieci karmi się mięsem, a ich
arterie zatykane są zwierzęcym tłuszczem.
Poprzez natychmiastową, prostą decyzję o zaprzestaniu jedzenia mięsa, ryb i
jajek, przestajemy być częścią tego szaleńczego systemu".
viva.eko.org.pl

xwegax napisała:

> 1. zwierzeta hodowane na tzw. mięso są karmione szczątkami zmarłych
> towarzyszy nazywanych mączką mięsną bądź kostną

Nie. Kiedyś tak bywało, obecnie stosowanie mączek zwierzęcych do karmienia
zwierząt jest zakazane.

> 2. zwierzęta hodowlane także odżywiaja się roślinami, a więc wegetarianizm i
> tak kosztuje życie mniej niewinnych stworzeń

Żeby czynić komuś jakieś zarzuty, trzeba najpierw samemu być bez zarzutu.
Przynajmniej pod tym względem. Poza tym np. ryby nie są karmione roślinami,
więc jedzenie ryb kosztuje mniej śmierci niż wegetarianizm.

> 3. Eskimosi, których dieta składa się praktycznie wyłącznie z mięsa, żyją
> średnio 30 lat. Azjatyckie narody dożywające ok. 90 lat nie jedzą w ogóle
> bądx prawie w ogóle mięsa.

Nieprawda. Tę wyssaną z palca "informację" powiela propaganda wege, podobnie
jak wiele innych kłamstw. Eskimosi, mimo ciężkich warunków klimatycznych i
ubogiej diety żyją dłużej niż wegetariańscy Hindusi. Przeciętnie 67 lat. Nie
chorują przy tym na wiele chorób nazywanych cywilizacyjnymi, m.in. choroby
serca, powodujące hekatombę w Indiach.

red_artist napisała:

> Nie chodzi o etykietkę. Wege, semi-wege wsio rawno. Sama wiem co jem. Tylko dra
> żni mnie że niektórzy czują się lepsi, bo żyją niemal samym powietrzem. Hej nie
> róbmy się lepsi czy gorsi, chciałabym jedynie usłyszeć rację tych co lubią ryb
> y, a innych stworzeń nie wzięliby do ust. Nie chcę być traktowana tutaj jak wsz
> ystkożerca ;-(

Dzielna jestes. Jedz na co masz ochote i sie nie tlumacz przed nikim. Ja, moj
maz i moje dziecko (3) jemy ryby i owoce morza i to jest jedyny rodzaj miesa (z
morza, ale nie ssaki morskie), ktore spozywamy. Nasze oiady lowimy i mordujemy
sami. Nie jemy ryb z hodowli.
Historia jest taka: Nie jadlam zadnego rodzaju miesa od 14 roku zycia (lakto-ovo
vegetarian)przez lat 13, mieszkajac w Polsce. Osiem lat temu poznalam mojego
meza Norwega i wyprowadzilam sie z nim do Norwegii. On byl wtedy swiezo
upieczonym lakto-ovo. Sprawa sie jednak skomplikowala, bo maz jest alergikiem i
nie moze jesc ani orzechow, ani wiekszosci ttypow grochowatych. Zaczelismy lowic
i jesc ryby. Nazywamy sie wegeterianami. wszyscy tak nas traktuja.
Pesco-lacto-ovo vegeterianie, jesli chcesz. Tak sie odzywialam w ciazy, karmiac
i tak je sie u nas w domu. Dziecko w przedszkolu dostaje posilki takie jak w
domy ( bezmiesne). Wybralismy prosta i MORALNA diete, nie mordujemy ryb i nie
jemy ich w nadmiarze, zywimy sie przede wszystkim roslinami i serami.Cenimy
sobie wspolnote posilkow, w domu jemy razem to samo na obiad, a nasi
przyjaciele, i babcia staruszka przyrzadzaja nam z radoscia rybe, ktorej
spozyciem tez sie ciesza.
Pozdrawiam

Futra - głos w sprawie
Jestem przekonany, że żadna z osób krytykujacych hodowlę zwierząt
futerkowych nie była na fermie. Nie zna warunków hodowli i nie
widziała w jakich warunkach żyją zwierzeta, jak są karmione i w
jaki sposób obchodzą sie z nmi hodowcy.Zapewniam, że zwierzęta nie
są maltretowane a hodowca robi wszysto aby były spokojne i
radosne.Osoby krytycznie podchodzące do wyrobów futrzarskich
nasłuchały się "czułych" komentarzy na temat złego traktowania
zwierząt podczas hodowli i nieludzkiego sposobu uboju zwierząt nigdy
zapewne nie widziały żywego zwierzęcia, nie były na fermie ale są
przeciwne temu co zdrowe i praktyczne.Informacje w Gazecie Wyborczej
na temat korzyści płynących z hodowli zwierząt futerkowych pozwolą
na obiektywne a tym samym przyjazne spojrzenie na hodowlę i
hodowców. Wiem, że hodowla zwierzęt futerkowych to naturalny sposób
na pozbycie się produktów ubocznych czyli odpadów od takich
producentów żywności jak prztwórnie ryb, ubojnie drobiu, czy zakłady
miesne. Czy to złe rozwiązanie dla środowiska? Przeciwnicy hodowli i
futer odpowidzcie sobie sami.

Moja wielka wyprawa po małego, świątecznego karpia
Czy jednak warto "ocalić" karpia od tego przeznaczenia? Niedawno modne stało
się wypuszczanie karpi na wolność. Nie jest to zbyt rozsądne. Dlaczego?
Karpie, które możemy kupić w sklepach, to ryby hodowlane. Są karmione paszą,
trzymane w specjalnych warunkach, nierzadko leczone. Po wypuszczeniu ich do
stawu, gdzie muszą współzawodniczyć z innymi rybami, nie mają szans na
przetrwanie. Zamiast podarować im w świątecznym prezencie wolność, skazujemy
je w ten sposób na ogromne męczarnie. Z reguły to tylko przedłużenie ich śmierci.

Tekst
linka

wczoraj rano kupiłam karpia w tesco i dziasiaj go oddałam ponieważ z
miesa rybiego wyszły czarne glizdy.przyszedł kierownik i wpierał mi
że to pijawka która jest tylko oznaką zdrowego i naturalnego
karmienia ryby.odwiedziłam znajomego weterynarza który powiedział ze
to nie możliwe.to wasza decyzja czy stracić 2zł.więcej na karpia z
legalnych i krajowych hodowli

Panga co to za ryba
Panga pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Pochodzi z zakładanych masowo
sztucznych hodowli. Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi
się zastrzyk hormonalny- hormon, który u kobiet wyzwala akcję porodową.
Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku.Aby w ciągu 6
miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami -
składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i
manioku.

"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do
Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w
stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam
złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu,
więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios.
Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę
(interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie
zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby
do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny.
Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon
pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u
ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach
pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w
zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny
gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je
specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana
z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się
ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak
tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd
ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej
następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie,
transport do Europy. "
Jak jakiś czas temu to przeczytałam to mi ochota na pange
przeszła Pozdrawiam.

O matko swieta ty chyba sam ta pange jesz bo nie umiesz czytac ze
zrozumieniem ani troche. Powiedz gdzie napisalam w tym zdaniu, ze
chcialabym dzieci karmic panga? Nie chce, proponuje rozsadny
zamiennik w postaci dorsza, ktory kosztuje wiecej ale jest
smaczniejszy i mniej nafaszerowany chemia. A jablka za zlotowke moj
drogi kupuje sie od rolnika na wsi. Co tam, kupuje sie nawet taniej
niz za zlotowke. Kupuje sie u babci na bazarze. Nie uwierze, ze
szkola nie moze sie dogadac z jakims rolnikiem.

I co, nagle wszyscy zaczeli sie zdrowo zywic? Jakosciowo? Wystarczy
tylko zaproponowac proste recepty na uzdrowienie jadlospisu a juz
podnosi sie krzyk, ze makaron za 1.5 zlotego za pol kilo jest
kiepskiej jakosci, jablka za zlotowke to sama chemia a losos jest
hodowlany wiec syf. myslicie ze co daja waszym dzieciom na stolowce?
Swiezy wloski makaron, jablka z ekologicznej hodowli i ryby z
krystalicznie czystego strumienia w alpach? 4 zlote to malo i trzeba
znalezc jakis kompromis miedzy panga a dopiero co zlowionym
jesiotrem. Ot tak zwyczajnie. Jakby szkoly umialy sie dogadac z
producentami to zaloze sie, ze nawet i cena jednego obiadu by spadla.

Parówki podałam synkowi gdy miał ok. 1,5 roku - tylko te które
zawierają 70 % mięsa. Sprawdzam zawsze.
Danonków nie podaję wogóle bo bojkotuję firmę Danone. Podaję za to
serki Darek z Mlekowity - dostał jak miał około rok i 8 miesięcy
wtedy zaczął żygać mlekiem i od tamtej pory te serki to jedyny
nabiał jaki przyjmuje.
Ryby nie daję wogóle. Zwłaszcza unikałabym hodowlanych jak panga
(nie wiadomo czym te chińczyki to karmią) jeżeli już to morskie.

to kwestia paszy, którą są karmione. Jakbyś była wege i ktoś by Ci podstawił takiego kurczaka to byś dopiero poznała znaczenie słowa smród :)
Mączką rybną się już nie karmi, bo drób tak śmierdział rybą, że klienci przestali go kupować.
Jak już musisz jeść mięso to nie kupuj drobiu z masowej hodowli. Nie dość, że zwierzęta są karmione byle czym, a potem Ty to jesz co na pewno nie pozostaje bez wpływu na Twoje zdrowie to zwierzęta mają warunki urągające wszystkiemu.

hmmm, tilapia to zdecydowanie NIE ryba sw piotra. facet cos sciemnia. a tilapie
z polskiej hodowli sama bym z ciekawosci zjadla, jesli woda w niej nie jest
nafaszerowana antybiotykami i karmia te ryby dobra pasza. mielismy chinska i
byla do d.... kto wie, mozw wyhodowana prawidlowo jest ok?

dużo ryb? żartujesz chyba, mieszkałem akurat nad rybnym i zbyt wiele ryb nie
widziałem. Raz na jakiś czas trochę słodkowodnych, czasem trochę mintaja w
kostce. I wędzone szprotki. Z serami podobnie, dwa gatunki żółtego i koniec.
Tak, sery były tanie ale ryby nie. Właśnie wtedy próbowano karmić na krylem.
Karp to właśnie taki substytut ryby wprowadzony za komuny z uwagi na łatwość
hodowli. Przed wojną na wigilię jako rybę podawało się pstrąga, szczupaka lub suma

Czy karpie są karmione starym olejem?
Stawowa hodowla karpia w Polsce sięga średniowiecza (a nie PRL, jak
niektórym się wydaje). To pierwsza ryba udomowiona w Europie. To
oczywiste, że ryby w hodowli karmi się paszami, tak jak wszystkie
inne zwierzęta. Myślicie, że czym karmione są "zdrowe" pstrągi?
Przejdźcie się koło stawów pstrągowych w porze karmienia, to się
przekonacie, jak to pachnie. A "stary olej"? To bzdura. Pasze robi
się na bazie mączki rybnej, a coraz częściej białek i tłuszczów
roślinnych, bo tańsze, ale to nie są żadne trucizny. Wątpię, czy
jakiegokolwiek polskiego hodowcę stać na suplementację hormonem
wzrostu. Antybiotyki też chyba coraz mniej wchodzą w grę, bo to, co
teraz mocno dziesiątkuje karpie to wirus. No i karp na pewno
nie "żyje" po zabiciu i pokrojeniu. On po prostu ma odruchy
rdzeniowe (ośrodkiem odpowiadającym za skurcze mięśni jest rdzeń
kręgowy). Żeby być pewnym, że karp na pewno nie żyje i nic go nie
boli najlepiej po ogłuszeniu odciąć mu szybko łeb bardzo ostrym
nożem.

Co do antybiotyków i hormonów - w każdej hodowli przemysłowej są one
stosowane. Taki lajf. Jedząc hodowlanego karpia, pstrąga czy nawet
norweskiego łososia ( a zdecydowana większość tej "zdrowej" ryby w
sklepach pochodzi z hodowli) - jesz mięso faszerowane hormonami i
lekami. Ryby hodowlane nie są karmione za przeproszeniem żywymi
glizdami ( no wiem, wiem - rosówki albo dżdżownice ), tylko karmą w
skład której wchodzą również różnego rodzaju mączki produkowane np.
z odpadów rzeźnych. Z takich bardziej wykwintnych dzikich
mieszkańców wód - węgorz jest padlinożercą, kraby są padlinozercami,
wysoko ceniony szczupak tez nie gardzi zdechłym zwierzątkiem. Mięso
bałtyckich ( dzikich, niehodowlanych) łososi i śledzi zawiera
rakotwórcze dioksyny, miecznik, rekin, tuńczyk - wszystkie
niehodowlane - bardzo często mają wysoką zawartość kadmu, rtęci,
ołowiu, dioksyn, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Są
to substancje niebiezpieczne - przede wszystkim dla kobiet w ciąży.
Komisja Europejska wydała nawet zalecenia, by ograniczyć spożycie
dużych ryb drapieżnych przez małe dzieci, kobiety w ciąży i
karmiące, z uwagi na przekroczenia dopuszczalnych poziomów metali
ciężkich, zaleciła też spożywanie tygodniowo nie więcej niż
100g dużych ryb drapieżnych takich, jak miecznik, rekin, marlin,
szczupak, a tuńczyka nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Więc ja bym
nie demonizowała pangi i tilapii.

ja wlasnie od Was - tu na forum, dowiedzialam sie o pandze jakis
czas temu,
od tego czasu nie kupilam ani razu i napewno juz nie kupie,

nie mialam pojecia o hodowli tej ryby - wydawala mi sie taka
najbardziej "miesista" ze wszystkich ryb, miesko biale itd.,
a to od hormonow i sztucznego karmienia, pangi sa takie nabite, brrr

az mi zle z ta mysla, ze je jadlam ;)

no to mozna zwariować, przeczytajcie ten artykuł:
www.eioba.pl/a75731/ryby_samo_zdrowie_ale
a zwłascza końcowy fragment o dioksynach i polecanych rybach:

"Reasumując, warto jeść ryby, zdecydowanie bardziej niż np. mięso. Aby zniwelować ryzyko dostania się dioksyn do naszego organizmu warto wybierać te najlepsze - tłuste o małych rozmiarach lub ryby chude morskie. Do nich zaliczyć można: pangę, szczupaka, łososia, pstrąga słodkowodnego, flądrę, suma, solę, dorsza oraz krewetki i ostrygi. Zawierają one mniej dioksyn niż ryby większe (stare) i hodowlane, które karmione są paszami zawierające już dioksyny. Odradzane jest natomiast spożywanie makreli, tuńczyka, miecznika, rekina i krabów. Ryby te mogą bowiem zawierać większe ilości metylortęci."

Jedz ryby -bedziesz zdrowy...
Naukowcom nie wystarczylo wymyslenie miesozernej,"dziczejacej"
krowy...-Hodowlane ,drapiezne ryby sa "przestawiane"
na "wegetarianizm".-Coraz wieksza liczba hodowcow dorzuca,do karmy,
dodatki sojowe,przekraczajace 40% skladu.-Francuskim naukowcom z
INRA udalo sie,bez problemow,rozpoczac hodowle pstraga -jarosza
karmionego , w 100%,mieszanka tluszczow roslinnych.-Jednym z
problemow jest calkowita utrata omegi 3.-Jednak panie G.Corraze i
F.Medale -"tworczynie" pstraga -jarosza,zapewniaja,ze w koncowym
okresie karmienia wystarczy dodac do karmy nieco oleju rybnego,by
rybka sie "unormowala".- Badz co badz-karma dorady krolewskiej
sklada sie , z trzech czwartych, roslinnymi proteinami wzbogaconymi
kwasami aminowymi...-Zyczac smacznego...R.

absztyfikant napisał:

> Zeby bylo zabawniej - hodowlane swinie sa karmione obrobionymi rybami z
> Baltyku. Na przyklad Dunczycy karmia je przetworzonymi dorszami. Widzialem
> kiedys reportaz zrobiony przez niemiecka telewizje i zapamietalem bawarskiego
> Bauera, ktory sie smial, ze Wurst zalatuje mu rybami
Karmia pasza robiona z maczki rybnej, to prawda. Ja kiedys kurczaka takiego
kupilem, ktory byl niejadalny, tak ryba jechal.

nie rozumiem stwierdzenia, ze ryby w puszcze mozna a swiezych czyt. zdrowych,
nie. od zawsze wiadomo, ze to, co naturalne, swieze, jest zdrowe.
jesli chodzi o losie nie z hodowli, wystarczy kupic losisia baltyckiego a nie
norweskiego, czyli takiego mniej pomaranczowego. on zyje na dziko, nie jest z
hodowli.
ja jem sledzie, lososie wedzone na zimno (norweskie tez) wiele rodzajow sushi
itp. pytalam ginekologa i zabronil mi jest tylko tatara. zagrozenia czychaja
wszedzie, jakby tak nic nie jesc to ciaza i karmienie bylyby o chlebie i wodzie.

Bo pochodza z hodowli na zastawionych przegrodami rzeczkach zamulonych a
karmione sa karmami tez granulowanymi z Danii aby szybko rosły i byly bardziej
rózowe. Pstragi, chocby nie wiem jak by je przyprawiac smierdza blotem. Kazdy
wedkarz pstragowy to potwierdzi. Pstrag z natury to przysmak a te z hodowli w
sklepach to to z wygladu ryba a w smaku błoto.

Tylko nie panga!
uważajcie na tą rybę.
(skopiowane z innego forum)
Nie dawajcie
pangi...
skopiowane z innego forum:
"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy
pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie
naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć
ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza
granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla
Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na
mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i
przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą
jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu,
samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego
importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu
kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi
wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi
rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych
basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie
wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je
specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana
z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się
ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak
tylko szybko się da, przewozi na
stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych
siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga -
filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy".

Ryba a karmienie piersią
Ostatnio przeczytałam w poradniuku o żywieniu dzieci,że bardzo
popularne ryby takie jak np. panga czy ryba maślana, są imprtowane z
Chin i innych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Są to niestety ryby
hodowlane, karmione paszami i odżywkami niewiadomego pochodzenia,
pasze te mogą zawierac antybiotyki i hormony oraz być
zanieczyszczone metalami ciężkimi, które moga przechodzić do mleka
Dlatego myslę, że mamy krmiące powinny o tym usłyszeć i unikać ich
w diecie.

Staram sie jesc mozliwie najlepsze rzeczy. Ogolnie nie jest
dobrze. Wszystko tu psuja. Wszystko przesaczone jest chemia.
Hodowla zwierzat tez tragicznie wyglada. Karmia te biedne
zwierzeta ochlapami. Wszytko dlatego by oszukac i zarobic -
klient wszystko zje. Zreszta wyboru nie ma. Kazdy musi cos
jesc.Rybe tez dosc czesto z farm sprzedaja, wcale o tym nie
informujac klienta, tak wiec jej pochodzenie jest celowo ukrywane.
Bandytyzm istnieje na tej linii. Truja ludzi a pozniej lecza,
zarabiajac na jednym i drugim.

Co prawda karpia hoduje się od dawien dawna i chyba dlatego uważny jest za
typową rybę hodowlaną. Jest jeszcze coś takiego jak sazan (dziki karp) i ten
jest zupełnie inną rybą, zarówno pod względem smaku jak i wyglądu.
A wracając do tematu ryb hodowlanych to:
1. łosoś norweski jest rybą hodowlaną. kolor mięsa "komponentom" dodawanym do
granulatu, którym jest karmiony.
2. Pstrągi już od dawna występujące w obrocie handlowym, pochodzą z dużych ferm
hodowlanych.
3.Od pewnego czasu rozpoczęto przy okazji hodowli karpia hodowlę innych ryb np.
lin, ale jak na razie są to niewielkie ilości.
4 Może to się wydać zadziwiające, ale uważam, że spora część szczupaków pochodzi
właśnie z hodowli.
pozdrawiam

Rozni sie i to dramatycznie. Pangi dostaja ludzkie(!) hormony, zeby
sie rozmnazaly. Jesli zjesz jedna, to pewno nic sie nie stanie, ale
jak raz w tygodniu bedziesz nia karmic siebie i swoja rodzine to za
piec lat mozesz miec klopoty...
Widzialam film o produkcji (tak: o produkcji a nie hodowli) pang.
oryginalne zdjeca z delty Mekongu. Kazda inna ryba zdycha w takich
warunkach.

A my to może świętoszki?
A my to może jesteśmy ci dobrzy? Nie mamy dostępu do oceanu, więc sobie nie
zapolujemy na wieloryby tak łatwo. Ale śledzie łowiliśmy w nadmiarze w Bałtyku,
a jeden malutki kuter łowi tysiące-dziesiątki tysięcy śledzi!! I one nie są
zabijane jakoś humanitarnie, po prostu się duszą na pokładzie.
A oni zabijają co najwyżej parę na jednym statku!

Jeśli ktoś uznaje wyższość ssaków nad rybami to i tak nadal jesteśmy okrutni:
hodujemy świnie TYLKO PO TO aby je zabić! Przeciętny Polak zjada więcej świń i
śledzi niż Japończyk wielorybów. To samo z kurczakami - ich się nawet ręcznie
nie zabija, od tego są maszyny, maszyny do skubania, do krojenia, maszyny do
wylęgu i karmienia.

Nie rozgrzeszam Japończyków, ale najpierw powinniśmy sami nad sobą popracować.
Zamiast hodować świnie to opracowac technologię produkcji mięsa z hodowli
komórkowych...

Pizza też może być zdrowa
panga sprzedawana w Europie pochodzi z hodowli m.in. w Wietnamie i
nafaszerowana jest hormonami (by rozmnażała się w niewoli) oraz antybiotykami
(by przeżyła w ciasnych zbiornikach). Dodatkowo karmiona jest paszami
powodującymi jej szybki wzrost.
Wątpię, żeby to było zdrowe... Polecam ryby morskie, bo te są z reguły
poławiane z naturalnego środowiska, lub ryby poławiane w Europie. Dodatkowo
gdy kupujemy ryby pakowane (tylko takie kupuję) to na opakowaniu musi być
wyszczególnione pochodzenie ryb. Nigdy nie kupuję hodowlanych!

witam
Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy
pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu.

Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki,
aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami
Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków
cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę
(interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie
zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe).

Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się
zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek
zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży -
hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w
niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to
tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno
żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.

Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je
specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana
z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się
ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak
tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd
ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej
następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie,
transport do Europy.

No to SMACZNEGO!!!

prof.dr.wiktor.kuppelweisser napisał:

> Szkodliwość dla środowiska to niestety prawda, hormony
przedostające się do rze
> k powodują m.in. degenerację samców ryb i przedwczesne dojrzewanie
samic.
##################################################################
PANIE PROFESORZE, CZY PAN JUŻ ZOSTAŁ ZDEGENEROWANY HORMONAMI KTÓRYCH
UŻYWA SIĘ W KARMIENIU ZWIERZĄT HODOWLANYCH? BO CHYBA NIE ZAPRZECZY
PAN ŻE "ŻRE" MIĘSO. A MOŻE PAN JEST Z NATURY WEGETARIANINEM?
HURA!!! JEDZMY ROŚLINY, PRZESTAŃMY MORDOWAĆ ZWIERZĘTA W ZGODZIE Z
EKOLOGIĄ I MIŁOŚCIĄ NASZYCH BRACI MNIEJSZYCH. PRZYNIESIE TO DOBRO
DLA WSZYSTKICH.

U kogo bedzie panga na stole wigilijnym?Przeczytaj
Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy
pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu.

Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki,
aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami
Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków
cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę
(interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie
zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe).

Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się
zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek
zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży -
hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w
niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to
tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno
żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.

Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je
specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana
z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się
ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak
tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd
ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej
następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie,
transport do Europy.

No to SMACZNEGO!!!

Darling , wszystko co z masowej hodowli pochodzi jest karmione
sztuczna karma , odpadami i innym hownem...Kiedys kurczaki karmili
jakas maczka rybna - nosz wyobraz sobie kure smakujaca i pachnaca w
czasie pieczenia ryba - fuj.
Owce i krowki karmione byly pasza sporzadzona z kosci, i resztek
zmielonych z ich poprzednikow
Ogladalam zdjecia hodowli river cobbler w wietnamie .( chyba
odpowiednik waszej pangi ?) U nas sprzedaja to jako najtansza
rybke Musze przyznac ze jest smaczna - co mnie dziwi: jak w takim
shitcie mozna wykreowac tak smaczna rybe ?
Na szczescie ludzki zoladek wspaniale sie przystosowuje do tego
swinstwa ktore jemy od jogurcikow poczawszy poprzez marchewki z
dodatkami chemicznymi i skonczywszy na miesie
Abstrachujac od tematu : na Majorce gdzie ganialo sie z kapciem
karaluchy dlugie na 10 cm podczas 2 tygodni nie znalazlam ani
jednego - bedac w kilku miejsowosciach , 0 komarow ,no moze ze dwie
muchy ...Czyli wytruli ,nie darmo mamy chemtrails na niebie ) i
wzrost hay fever.
**
Pozostaje pytanie : co jesc ??
Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia

Skoro wiesz, że ryby hodowlane trzymane są w tak złych warunkach -
dlaczego wspierasz hodowców kupując karpia?

A nie zastanawia Cię, że taka ryba jest niezdrowa? Zwierzęta w
stresie produkują niezdrowe dla człowieka toksyny, a zagęszczony
zbiornik to właśnie środowisko mocno stresogenne.
Druga kwestią jest, czym hodowcy te ryby karmią...

Męczenie ryb - bo to jest męczenie i nikt mnie nie przekona, że
życie w ciasnym zbiorniku plus atrakcje w foliówce to dla ryby
przyjemność - to jedna, bardzo ważna kwestia.
Drugą jest zdrowie tego, kto tę rybę potem wsuwa.

Trochę rozwagi i refleksji. Myślenie nie boli.

Niezdrowa ryba, bo była zestresowana? Człowiek od zawsze był
mięsożerny, czy wydaje ci się, że zwierze złowione podczas polowania
było zrelaksowane? Do tych toksyn już się pewnie przyzwyczailiśmy
setki lat temu.

Czym hodowcy karmią ryby? A czym nawożą warzywa? Nie stać mnie na
superzdrową naturalnie hodowaną żywność i tyle.

Ryby, kury i inne hodowlane zwierzęta są męczone, to jasne - albo
masz to w nosie i jesz je ze smakiem, albo przechodzisz na weganinzm.

Ciekawe, czy nad komarami i innymi upierdliwymi insektami też się
tak użalasz, przecież to też żywe istoty.

> Skoro wiesz, że ryby hodowlane trzymane są w tak złych warunkach -
> dlaczego wspierasz hodowców kupując karpia?

Nie mam wplywu na sposob hodowli ryb i ogolnie zwierzat.
A ryby i mieso lubie.
Swoja droga tym mogli by sie zajac ekozjeby zamiast wlazic na drzewa i kominy.
No, ale to nie jest takie medialne i na tym nie zarobia :)

> A nie zastanawia Cię, że taka ryba jest niezdrowa? Zwierzęta w
> stresie produkują niezdrowe dla człowieka toksyny, a zagęszczony
> zbiornik to właśnie środowisko mocno stresogenne.
> Druga kwestią jest, czym hodowcy te ryby karmią...

Kawa i herbata tez sa szkodliwe. Jak i wiele innych rzeczy, ktore pochlaniamy.
Jemy coraz mniej ekologiczne zarcie, a dziwnym trafem srednia zycia nam sie
wydluza. Dla mnie moze tak byc skoro sobie z tym radzimy. Tylko nie pisz, ze
srednia nam zawyzaja wlasnie wegetarianie i weganie :)

> Męczenie ryb - bo to jest męczenie i nikt mnie nie przekona, że
> życie w ciasnym zbiorniku plus atrakcje w foliówce to dla ryby
> przyjemność - to jedna, bardzo ważna kwestia.
> Drugą jest zdrowie tego, kto tę rybę potem wsuwa.

Od zawsze myslalem, ze ryby sa zdrowe. Czlowiek zawsze czegos nowego sie dowie :)

> Trochę rozwagi i refleksji. Myślenie nie boli.

Rozwaga jest dawkowanie sobie potraw roznorodnych. Trawa miesa nie zastapisz.

chinskich produktow, nasi sasiedzi rowniez sie buntuja.

Amerykanie nie chcą chińskich produktów

Z półek amerykańskich supermarketów znikają kolejne chińskie produkty. Po
niebezpiecznej dla zdrowia paście do zębów czy trującej karmie dla zwierząt na
cenzurowanym znalazły się pokryte szkodliwą farbą zabawki oraz sztuczna biżuteria.
Jeśli coś jest dziwnie tanie, a na metce ma napis "Made in China", to lepiej
mieć się na baczności - ostrzegają eksperci. Amerykanie powiedzieli już "nie"
produkowanym w Chinach oponom, ale też sprowadzanym stamtąd słodyczom i owocom
morza. Zjedlibyście wieprzowinę ze świń pojonych ściekami? Delektowalibyście się
wołowiną z krów tak naszprycowanych antybiotykami, że z ich mleka nie da się
zrobić jogurtu?

Zhou Qin, zagorzały przeciwnik chińskich komunistycznych władz, wytyka tragiczne
standardy produkcji żywności. "Zagrożenie jest dużo poważniejsze, niż się
wszystkim wydaje" - tłumaczy. I ostrzega, że chińscy rolnicy robią wszystko, by
produkować jak najtaniej, bez względu na skutki.

W ubiegłym tygodniu USA wstrzymały import czterech gatunków ryb i krewetek. W
kolejnych partiach inspektorzy znajdowali potężne ilości toksycznych chemikaliów
i antybiotyków. Był tam m.in. zakazany od pięciu lat środek, który rybacy dodają
do zanieczyszczonej wody w stawach hodowlanych, gdy ryby zaczynają zdychać.

Amerykańska Komisja ds. Bezpieczeństwa Produktów Konsumenckich twierdzi, że 60
proc. wszystkich wycofanych w tym roku produktów pochodziło z Chin.

Andrzej Geller, Jan Sochaczewski/CNN

Schlupfrate
Witam, nie mogę znaleźć znaczenia w kontekście hodowli ryb i karmienia
paszami. A szukam: Eine hohe Schlupfrate ("Eine hohe Schlupfrate bei der
Nachzucht ist ein weiteres Zeichen der hohen Qualität unseres Fischfutters").

Czy chodzi o zdolność ukrywania się ryb?
Spotkaliście się z tym słowem (Schlupfrate) może w innym kontekście ?

Dzięki z góry marbaro

wszystkie, pod warunkiem ze...
...sa z moz szerokich, oceanow glebokich - a nie z hodowli.

To znaczy: im bardziej luzem puszczona byla ryba przed zlowieniem, tym mniejsza
szansa na to, ze jest czyms skazona lub potraktowana "pomagaczami".
To sie tyczy i kobiet w ciazy i karmiacych i w ogole tych, ktorym na tym zalezy.
(takze na smaku!)

a co do w ogole ryb - dlaczego mialabys sobie ich odmawiac? zwlaszcza, ze masz
wzmozone zapotrzebowanie na omega kwasy.

nie pangę!
Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z
Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w
rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza
granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków
cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy
rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą
jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się
zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających
hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi
wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w
potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej
ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi
granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy,
ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do
ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na
stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do
przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie,
pakowanie, transport do Europy.

ale fladra to dobra rybka,
a panga, to wietnamska rybka hodowana...

"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy
pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie
naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć
ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z
ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego
zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy
rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące
osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w
zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego
importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu
kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję
porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym
ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej
ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej
koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je
specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana
z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się
ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak
tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd
ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej
następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie,
transport do Europy."

A teraz - panga czy Anamar?

b***bak napisał:

> nieprawda
> było to podane już ze sto razy w linkach na forum a google tez jest cały czas
> do wykorzytania
> dla vegan istnieja juz alternatywy

Jedynymi alternatywami dla wegan są sztucznie wzbogacana żywność i suplementy.
Tak, jak to wynika z cytowanych tu źródeł.

> ale nie ma to żadnego znaczenia
> korzystanie z naturalnej witaminy B12 wytwarzanej przez bakterie w
> biotechnologii - czy bezpośrednio - w postaci tabletek - czy posrednio przez
> dodanie jej do "mięsa" w trakcie"produkcji" to żadna róznica

Nie trzeba niczego dodawać do mięsa, b***baczku. Mięso jest naturalnym źródłem
witaminy B12.

> aktualnie w krajach rozwinietych zdecydowana wiekszość osób zjadajacych mieso
> korzysta z "produktow: hodowli porzemyslowej a wieć jest uzależniona od
> supelmentacji żywności witaminą B12

Nieprawda, nie jest uzależniona. Po pierwsze: nie suplementuje się mięsa, tylko
rośliny (bo zwierzęta nie są karmione mięsem). Po drugie: jak komu tego mało,
bez problemu dostępne jest mięso z hodowli tradycyjnych. Po trzecie: zapomniałeś
o rybach z naturalnych zbiorników wodnych. Tych już nikt niczym nie karmi, a są
doskonałym źródłem witaminy B12, nie wspominając o innych cennych zaletach.

krystynaopty1 napisała:

> Być może kiedyś mięso z hodowli będzie luksusem tylko dla bogatych,
> a reszta będzie jeść insekty lub rośliny...
> Już dzisiaj wołowina w Japonii w Kobe jest luksusem, a hodowle krów mięsnych
są monitorowane komputerowo i karmione z zamiarem... utuczenia, tak aby tkanka
> mięsna zawierała 70% (!) tłuszczu... (sic!) Czyżby ryż i ryby Japończykom nie
> wystarczały???
> Natomiast pasza dla krów to nie trawa, to słoma ryżowa + kukurydza.

1-800-kobebeef.com/
Krystyna

Rzecz cała wygląda trochę inaczej. To wegetarianie, a nie mięsożercy, twierdzą,
że nie przyczyniają się do zabijania zwierząt, muszą się więc liczyć z tym, że
ktoś kiedyś wytknie im hipokryzję. Gdyby od początku uczciwie przyznawali, że
choć mniej, to jednak również przyczyniają się do śmierci żywych stworzeń -
taki zarzut by się nie pojawiał.
Teoria głosząca (poniekąd słusznie), że zwierzęta hodowlane potrzebują wiecej
roślin niż człowiek i tego tytułu liczba stworzeń, które musza zostać zabite,
aby nakarmić człowieka jest większa w przypadku diety zawierającej mięso, jest
akurat w tej dyskusji mało użyteczna. Tematem wiodącym jest przecież jedzenie
ryb, które w przeważajacej części nie są karmione przez człowieka, więc ich
odławianie wiąże się z odpowiedzialnością wyłacznie za ich śmierć. Gdyby zatem
policzyć wszystko razem, wyszłoby na to, że osoby żywiące się rybami
przyczyniają się do zabijania mniej niż wegetarianie.

"Mięsem surowym?!"

Z tego co wiem, zółwie czerwonolice żywią się ślimakami, rybami /oczywiście
słodkowodnymi/owadami wodnymi, skorupiakami, i mięczakami. Z roślin podaje się
strzałkę wodną, lilię wodną, hiacynta, rzęsę wodną. Dorosłe, duże żółwie polują
na ryby żadko, żywią się padliną i ślimakami, przez cały czas oczywiście jedząc
rośliny. Jak wyczytałam - część źródeł podaje że stosunek mięsa i roślin u
dorosłego żółwia jest pół na pół, a część że roślin jest dużo więcej do 90%.
Ponadto takie żółwie karmi się dwa trzy razy w tygodniu

Polecam Koledze lekturę:
"Żółwie Ozdobne" autor Fritz Fröhlich
"ŻÓŁWIE WODNO-LĄDOWE hodowla i choroby" autor Aleksandra Maluta
- są to stosunkowo nowe książki, na rynku funkcjonuje wiele z wiedzą na
poziomie sprzed kilkunastu lat.

Mnie jest smutno, bo nie ma zadnego zainteresowania problematyka sklepow
rybnych wsrod zoliborzan a to bardzo zle rokuje.Aby sklep rybny mogl przynosic
swojemu wlascicielowi rzetelny dochod musi byc popyt na odpowiednim poziomie.I
oczywiscie na odpowiednim poziomie podaz.Ryby nie sa jakims tanim zarciem,
uwazam, ze ze wzgledu na rozne swoje wlasciwosci sa towarem luksusowym i do
tego bardzo wrazliwym na psucie.Ryby mrozone, zwlaszcza przetrzymywane kilka
miesiecy w stanie hibernacji nadaja sie wylacznie na pasze do hodowli pstragow.
Polska lowi obecnie troche w Baltyku i pewnie sladowo gdzies na innych morzach,
wiec ryby musimy importowac, z wyjatkiem naszych rodzimych, slodkowodnych.W
Polsce wszedzie jest pelno norweskiego lososia, ktory pochodzi z hodowli,
karmiony jest pasza ze skorupiakow i utrzymywany w zdrowi antybiotykami a
wzrost popedza mu sie dozwolonymi srodkami, czytaj hormonami.Ale nie wdajac sie
w przydlugie szczegoly; ogolny brak zainteresowania tematem ryby na Zoliborzu,
swiadczy o tym, ze raczej na Zoliborzu takiego sklepu na wysokim poziomie nie
bedzie.Duze sklepy jak Leclerc, czy Carefour maja nawet ladne stoiska rybne,
ale wizyta w takim sklepie to przymusowo 2 godziny straty.Poza tym w jednym z
nich kupilem rybe, ktora w domu okazala sie nieswieza.Wyglada na to, ze
perspektywy marne.Pzdr

Panga jest rybą z największa iloscią sterydow nie jedzcie tego!!!!!!!!!!!!
"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy."
img292.imageshack.us/my.php?image=pangang0.jpg

Tak się zastanawiam....
Czy ktoś w końcu zrobi z tym syfem porządek?!?!
Czy nadal będą truć nas Polaków, bo tu wszystko można sprzedać ze względu na
brak kontroli?
Przeczytałam o tej rybie i jej już nie tknę. Jak zresztą większości ryb,
przestałam je jeśc od kiedy mam alergię na hodowlane ryby - ciort wie czym
karmione.
Jadam tylko świeże ryby, które kupuję od znajomych wędkarzy - osobiście przez
nich złowione.

ryby
była już panga, to teraz inne ryby. Chciałabym jeść więcej ryb, ale tyle się
mówi o zanieczyszczeniach wód morskich i słodkich, a tym samym ryb w nich
żyjących. Marzy mi się rybka z hodowli ekologicznej. Jakie ryby jecie? Czy
lepsze są morskie zanieczyszczone metalami ciężkimi, czy rzeczne, niemalże ze
ścieków, a może te hodowlane? Mam wątpliwości co do hodowców czym oni karmią
te ryby. Czy wiecie coś na ten temat? A może pstrąg? Kiedyś czytałam, że to
ryba, która może żyć tylko w czystych górskich potokach, ale może się już
przystosowała do zanieczyszczeń?

bardzo proszę, powtarzam moje pytania, skoro nie umiesz wyłowić ich z tekstu:
Jakie ryby jecie?
Które, według was, są lepsze-morskie, czy rzeczne, biorąc pod uwagę stopień
zanieczyszczenia?
Czy wiecie czym karmioneryby hodowlane(bo może jednak te są najlepsze)?
Pasuje?

A hodowle ekologiczne istnieją, tak jak wszystko może być ekologiczne.

Pewnie, że ja nie jestem wszyscy, ale czytając Twoje posty, można zauważyć
kąśliwość i złośliwość w większości odpowiedzi nie tylko do mnie. Jeśli działasz
tu-na ,,kuchni,, i czujesz sie ekspertem to będzie bardzo miło jeśli usłyszę
dobrą radę a nie tylko sarkazm.

bezsensu70 napisała:
> Jakie ryby jecie?
Nie wiem jak inni ale ja wszystkie;
> Które, według was, są lepsze-morskie, czy rzeczne, biorąc pod uwagę stopień
> zanieczyszczenia?
Jest większy lub mniejszy ale jest.Są jeszcze jeziorowe biorąc ten system
klasyfikacji - każda ma inny smak. Lin nie ma smaku szczupaka a płoć karasia czy
okonia. W morzu - porównywanie wg Twojej nomenklatury dorsza ze śledziem, flądry
z tołpygą albo węgorza to delikatnie mówiąc - nieporozumienie.
> Czy wiecie czym karmioneryby hodowlane(bo może jednak te są najlepsze)?
Najlepszą do rozrodu i rozwoju karmą plus odpowiednie leki aby były czyste od
pasożytów. Jeśli chcesz podam Ci linka do stron opisujących pasożyty ryb
żyjących naturalnie. I już podejmę zakład, że będziesz się od nich trzymać z daleka.

Wiele mądrych słów pojawiło się w tej dyskusji np. jul-kot, który napisał,że to
nie człowiek wymyślił system wzajemnego zabijania się.Owszem.Ale również
rozumiem apel oto.jestem, bo po przeczytaniu raportu "Kwik rozpaczy" o mało nie
dostałam zawału serca.Mięso jadłam od zawsze.Od roku staram się nie jeść.Nieraz
zdarzy mi się zjeść kawałek piersi kury i rybę.Kosmetyki zawsze sprawdzam,czy
nie są testowane na zwierzętach.Miałam i mam zwierzęta pokrzywdzone przez
innych pseudo "ludzi", które jedzą mięsko. Wydaje mi się atak na wegetarian
jest tutaj mało taktowny.Nie oszukujmy się:przemysłowy chów zwierząt to
zwierzęce obozy koncentracyjne.Co innego jak ktoś ma dostęp do mięsa od
gospodarza lub kogoś z rodziny.Ja widzę różnicę pomiędzy np.mięsem z kury
dobrze karmionej, która całe swoje życie była na wolności, a z kury z hodowli
przemysłowej gdzie nie miała żadnej możliwości poruszania się i została
nafaszerowana hormonami, aby za kilka tygodni osiągnęła wagę dużego kurczaka.
Pozdrawiam wszystkich

PS.Bardzo proszę o włączenie się w pomoc w akcji LIGOTA ogłaszanej przez
Blue.Berry i w fundacj pod Psim Aniołem.Horror.

Moim zdaniem Twoj kociak jest zbyt chudy i na pewno wazy zbyt malo. Maine coony
z natury sa duze, jeden z moich ma prawie 10 miesiecy i wazy ok 7 kg. Tez
bywalo ze mial fochy "jedzeniowe" - mimo iz na poczatku jadl puszki i sucha
karme, po jakims czasie oglosil strajk i przestal jesc puszki. Wtedy nieco
schudl wiec w obawie zeby nie zrobil sie z niego szkieletorek, zaczal dostawac
zamiast puszek samo miesko - teraz wcina ryby, tunczyka i kurczaka (indyka nie
tknie, wolowine od wielkiego swieta). Mieso wcina z apetytem, dziennie calkiem
sporo. Ostatnio sprobowalam znowu dac mu puszki i zaczal je jesc ale tylko jako
dodatek, takie uzupelnienie do swiezego miesa i suchej karmy.
Twoj kociak jak na maine coona na pewno jest zbyt chudy, sprobuj urozmaicic mu
diete, kup jakies witaminy. Dajesz mu jakis odklaczacz np. bezopet lub kocia
trawke? Moze nie je nic poza suchym gdyz siersc zalega mu w zoladku?
Najlepiej skontaktuj sie z hodowca od ktorego kupiles kociaka. Moze karmiono go
w inny sposob lub po prostu kociaki z danego miotu sa takie drobne (choc rzecz
jasna nie powinny). Czy Twoj maine coon jest z rodowodem i kupiony z dobrej
hodowli? Jego waga zdecydowanie jest zbyt niska...

My mamy akwarium 300litrów jest bardzo ładne i wcale nie ma przy nim roboty. Raz do roku wymieniam wodę, co jakiś czas czyszczę takim magnetycznym czyścikiem szyby (trwa to 3 minuty), odkurzam dno specjalnym przyrządem (5 minut roboty) i dolewam wody gdy wyparowuje, no i raz dziennie karmię rybki. Bardzo łatwe w hodowli i piękne są gurami, skalary, mieczyki, gupiki. Potrzeba tylko taki filtr z napowietrzaczem. Częstę zmienianie wody nie jest dobre dla ryb ani roślin ponieważ dobrze jak w akwarium ustali się równowaga biologiczna.

Mój miły, a wiesz że ryby hodowlane to najgorsze świństwo? Szczególnie
przydenne, jak karpie...
W dodatku ryby maja tę skłonnosc ze kumuluja w swoim organiźmie wszelkie
paskudztwa, a jako że sa karmione jakimiś mieszankami, w których niewiadomo co
jest, ale raczej nic dobrego...

wolałabym pstraga, takiego swiezutkiego
Ale dzięki za pamięc/propozycję :-))))))))))))

Akwarium
Posiadanie akwarium jest dobrym sposobem na odstresowanie sie, patrzenie jak
rybki sobie plywaja uspokaja i relaksuje i my na forum tez mamy akwarium. Nasze
akwarium ma 360 litrow pojemnosci i plywa w nim kilka bardzo ciekawych i
egzotycznych gatunkow ryb. Ale zaczne od poczatku.
Dno naszego akwarium wysypane jest piaskem i kolorowymi kamyczkami. Na tylnej
sciance akwarium przyklejona jest fototapeta. Na dnie akwarium sa dwa korzenie
oraz zatopiony okret, ktory sluzy naszym rybkom za kryjowke. Oprocz tego
oczywiscie jest tez glaz napowietrzajacy oraz wysokiej klasy filtry i grzalka,
naszym rybkom nie moze byc zimno przeciez. Roslinnosc posadzona jest stopniowo,
od przodu najnizsze roslinki a potem coraz wyzsze, np żabienica amazonska.
Teraz rybki, wieksza czesc naszej hodowli stanowia rybki ktore pochodza z
Amazonki, ale sa rowniez rybki z Tajlandii. I tak w akwarium plywaja: 30sto
centymetrowy czarny duch (a moze dorosnac nawet do 50cm), sa bocje wspaniale i
bocje tygrysie. Bardzo ciekawie prezentuja sie rybki zwane drewniakami -
wygladaja jak kawalki drewna lub suche liscie i leza sobie na piasku.
Oczywiscie mamy tez niezastapione glonojady, ktore czyszcza szyby i korzenie z
glonow oraz kosiarki, ktorych zadaniem jest obgryzanie roslinek z glonow. W tak
duzym akwarium nie moze rowniez zabraknac malutkich skalarow. Dolozymy
wszelkich staran zeby nam pieknie urosly. I wreszcie ostatnie rybki w akwarium -
20 neonow czerwonych plywajacych sobie przy przedniej szybie i ladnie
mieniacych sie na czerwono-niebiesko.
Na razie tyle mamy rybek, ale niewykluczone ze zostana jakies nowe dolaczone do
nich. Niech to akwarium cieszy nasze oczy :).
Opiekunami akwarium jestesmy ja i Sebastian i to do naszych obowiazkow nalezy
karmienie rybek, ale jesli znajdzie sie ktos chetny do pomocy to chetnie ja
przyjmiemy.

Dzieki za komplement Toja, faceci tez to lubia a mnie zrobilo sie tak
przyjemnie,ze czuje sie jak w raju. Wlasnie co dotarlem do biura, wdalem sie w
rozmowe z Piotrem, posmialismy sie. Pytalem sie jaka jest jego metafizyka na
dzien dzisiejszy tz. czy uwaza ze swiat jest niedobry, niepewny a czlowiek w
nim podly, czy wrecz przeciwnie, swiat piekny, dobry, dajacy sie przewidziec w
ktorym spotkac mozna wiecej ludzi dobrych niz zlych ha ha. Ale stwierdzilem
jednak, ze od metafizyki wazniejszy jest glod i zamowilem hamburgery z
McDonnalda a sobie zielona salatke z mieskiem kurczaka na grillu, no i kilka
kaw. Ale nie o tym chcialem pisac jak tylko o pewnej potrawie, ktora mi jeszcze
zdradzil kucharz szczecinskiej rybnej restauracji, za dawnych lat a ktora to
zupe mozna robic w roznych wariantach. Czesto ja przygotowywalem na wedkarskich
wyprawach, nawet kiedys sie wybralem z kolega splywem kajakowym po Brdzie. Wiec
lowilismy sporo roznych ryb i grzybow bylo w brod jak i jagod tez.

Duzo wolowych kosci wlozyc do garnka z wloszczyzna jak do rosolu. W czasie gdy
wywar sie gotuje usmazyc w garnku teflonowym duuuuzo cebuli do tego dorzucic,
czerwona, zelona papryke, mozna brokuly, grzyby, pieczarki,drobno pokrojonej
marchwi albo wiorkow na tarce i inne warzywa, ktorych juz nie pamietam. Po
podsmazeniu sie tego calego balaganu warzywnego nalezy go zalac wywarem, dodac
maggi, czy jakiejs innej przyprawy, dodac pasty pomidorowej, podkrecic ogien az
sie mocno wszystko zagotuje pod koniec jak warzywka miekkie, podlac bialym
wytrawnym winem bez pokrywy tak aby z wina alkohol wyparowal, (szklanke lub
pol). Posmakowac, dosolic, dodac ostrej czerwonej papryki troche cukru, znow
posmakowac. Trzeba na boku miec jakies filety rybne, moga byc z ryb morskich
albo slodkowodnych, jak karp, okonie, filety z sandacza. Jednak najlepiej sie
do tego nadaja ryby tluste jak filety z hodowlanych sumikow a angielskiej
nazwie catfish. Sa to niezwykle smaczne ryby, zupelnie bez osci i skory, nie
powodujace rybnego zapachu bo hodowane sa w wielkich zbiornikach i karmione
pasza kukurydziana. Wiec na sam koniec pokroic ryby na kawalki i dodac do tej
wrzacej warzywnej zupy. Gotowac kilka minut az mieso bedzie biale. Zalac
smietana i sie delektowac.
Ja razem z rybami wrzucam na wrzatek granatowe omulki, jednak przedtem nalezy
je umyc, brody powycinac, mieso kraba, albo raczkow rzecznych, mieso homarow,
czyli wielkich rakow morskich, i rozne inne filety z ryb. Zreszta tutaj w/g
artystycznej wyobrazni tego kto sie do przyrzadzania tej Zupy Sygetynskiej
zabierze. Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i do mielgo zobaczenia. Nik
Kalafior lub brokuly mozna uprzednio troche podgotowac ale niekoniecznie. Mozna
nawet to wszystko gotowac z kawalkami przytlustawej wolowiny np. tej od kosci
do wywaru.

Wybierz z bałtyku lub atlantyckie, bo te z hodowli są sztucznie karmione, a
karpie nawet modyfikowane genetycznie. Ps, a jakie ryby z adriatyku są takie
dobre?

Nicienie w akwarium!
Witam! Od 2 dni "przekopuję" internet w poszukiwaniu informacji na ten temat,
jednak im więcej czytam, tym mniej wiem:(

Posiadam akwarium 45L, filtr 200L/h z napowietrzaniem, oświetlenie: słoneczne
i halogen 35W, podłoże małe otoczaki i żwir 3-5mm, z roślin Anubias i
Gałęzatka. Jedynym mieszkańcem do tej pory był 1 Teleskop (wiem, że akwa
mogłoby być większe ale nie dysponuję miejscem w pokoju a rybka była
prezentem, więc muszę na tym poprzestać).

Problem pojawił się po zakupie ślimaka Ampularia. Docelowo miał on czyścić co
nieco szyby itp. ale okazało się, że chyba narobił mi więcej kłopotu niż
pożytku. Otóż ok. 2 dni po zakupie pojawiły się u mnie w akwarium małe
robaczki (grubość 1/4 włosa, długość 5-10mm), które poruszają się mniej więcej
tak: ~~~~ ;) jeden jakby obgryzał anubiasa, inny starał się utrzymać na
szybie, ale ryba go wciągnęła;/

Ledwie zdążyłem przeczesać informacje w sieci (10 tys. gatunków, pasożyty
dobre-do karmienia ryb, złe-wyniszczające ryby)i już znalazłem przy szybie na
małym kamieniu skupisko jajeczek. Starałem się to wyłowić, jednak lekki ruch
wody sprawił, że poszły pod żwir=O Później dwukrotnie byłem świadkiem jak taki
zlepek jaj opada do wody i za każdym razem wyglądało to tak, jakby wydalił je
ślimak!!! Czytałem, że ślimaki hodowlane raczej nie chorują i nie przenoszą
chorób i pasożytów, więc nie poddawałem go kwarantannie, tylko po ok.
6-godzinnej kąpieli w wodzie z akwa wrzuciłem go do baniaka.

Pytanie brzmi, skąd mam wiedzieć, czy te robaczki należą do tych pożytecznych,
czy też raczej małych morderców? Czy jest jakiś sposób, by to sprawdzić? Poza
tym, czy mam poddać rybę i ślimaka kwarantannie w osobnych baniaczkach i
zrobić restart po dezynfekcji dużego? No i czym leczyć ślimaka, skoro leki dla
ryb mogą mu zaszkodzić. Czy nadmanganian potasu wytępi to ustrojstwo z roślin?:(

Jeśli ktoś miał taki, czy też podobny problem, to byłbym bardzo wdzięczny za
porady i pomoc=)

sliwka1977 napisała:

> serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2737855.html
> Ja nie znajduję słów, bo wzbiera we mnie taka nienawiść.......

We mnie też, ale z drugiej strony znam realia hodowli ryb. To wydarzenie
nadaje się na doniesienie do prokuratury.
Wg mnie to nie zrobił jeden człowiek bo nie dałby rady tam dopłynąć i łazić
po drzewach i strącać pisklęta. Tego dokonała zorganizowana grupa hodowców
ryb z okolicy.
Znam hodowców ryb, którzy blużnią na te ptaki mimo, że do nich na stawy tylko
zalatują w ilości kilku do kilkunastu sztuk, a w najbliższej okolicy nie
gniazdują.
W tym przypadku musiała byś duża determinacja hodowców ryb, że na taki czyn
się zdecydowali. Jeśli to była tak duża kolonia ptaków, to w okolicznych
stawach rocznie zjadały po kilka ton ryb. Bo kormoran nie będzie żerował w
jeziorze tylko leci na stawy gdzie jest wieksze zagęszczenie ryb.
Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, ze karpia którego kupujemy na świeta trzeba
hodować przez 3lata, odławiać, zimować przez 2 zimy i karmić zbożem.
Kormoran wyjada narybek i mniejszy kroczek, czyli w I i II roku zycia karpia.
Straty ryb zjedzonych przez ptactwo nikt właścicielom stawów nie zwraca, a to
są tysiące złotych rocznie.
Bo oprócz ryb zjedzonych przez dzikie ptactwo są jeszcze straty poniesione
w wyniku działalności kłusowników.
Dawniej kiedy gospodarstwa rybackie były państwowe to nikt problemu nie robił
ale teraz są prywatne, a to są juz straty właściciela, których nie ma z czego
pokryć. I tak jest w wielu innych dziedzinach gospodarki rolnej, gdzie straty
powoduje dzika zwierzyna.
Taka jest moja wiedza na podstawie rozmów w właścicielami stawów jak i uczest-
niczenia w jesiennych odłowach ryb. Jeszcze duże straty ryb w stawach powodują
wydry, norki amerykańskie oraz pośrednio bobry.
Pozdr.

Witam serdecznie :)))
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,4330183.html
Olu artykul pod powyzszym adresem zmrozil nam krew w zylach.
Trudno uwierzyc ze naprawde maze tak byc,rece opadaja. :(((

Moja trojczyna z plusem placi niestety tylko $24,80.
Szustke trafilo az jedenastu graczy i podzielilo sie tymi 21 milionami.
Przypadlo wiec na glowe po 1,9miliona i pare maluskich.
Szczesciarze!
Sam bylem zdziwiony ze cos wygralem.
Te numery ktore weszly snily mi sie kilka lat temu (pisze serio)widzialem je
wszystkie rozmieszczone na polu.
Zaraz po tym snie w najblizsza sobote tez weszlo 5 numerow z ktorych jeden byl
dodatkowy.Celnolem wiec wtedy czworke i wygralem $46.
Potem przez kilka lat byla totalna posucha.
Gralem bardzo rzadko tak jak i Wy.
A tu nagle masz babo placek mam ponowna mala wygrana.
Moze powinienem grac co sobote i tylko skreslac te wysnione numerki.
Ciekawe jak one beda chodzic w polskim lotku w ktorego zamierzam oczywiscie
grac.
Mirku smutna wiadomosc o halibucie mi przeslales.
To ja jego bede musial szukac ze swieca,a myslalem ze jest tak jak kiedys
wszedzie.
Zyta poratowala sytuacje z tym wegorzem ktory tez jest smaczny jesli
niezalatuje mulem.
Co do filetow ryby Panga Trucicielka ktora tu wystepoje pod nazwa BASA to
omijamy ja szerokim lukiem.
Pokazywano jej hodowle w Wietnamie.Warunki okropiczne i rybka karmiona tez
okropnie.
Jadlo azjatyckie wogole unikamy jak ognia.
Staramy sie jesc tylko zywnosc australijska,nowozelandzka i europejska.
Standarty zywieniowe swiata rozwinietego niezagrazaja naszym zeladka i calemu
organizmowi.
Na koniec ponawiam pytanie Czy jest jeszcze wedzona METKA w sprzedazy??
Pozdrawiam.
Zenek

Gość portalu: hyde napisał(a):

> 1)Wg. twojej teorii to tylko mutacje wplywalyby na ewolucje a tak nie jest.
> Otoz prosty przyklad to nasz sposob lokomocji.
polecam ksiazki R. McKie - mysle ze jest on niepodwazalnym autorytetem
antropologii, nie bede sie tu sprzeczac.

Sa one narzadem szczatkowym sluzacym rowniez pierwotnie do
> wyszarpywania kesow miesa. No ale jak juz mowilem. Nie ma co sie czepiac
klow.
> Porownaj cale uzebienie konia i czlowieka.
Coz co do koni: nigdzie nie spotkalam sie z teoria ze konskie kly sluzyly
wyszarpywaniu miesa (a jezdze konno 10 lat i to moja ulubiona grupa zwierzat).
pozatym gdybys je widzial (tzn kly) kiedykolwiek nie wysuwalbys takich teorii.
Pozatym wszytskie ssaki maja taki sam plan uzebienia, tylko poszczegolne zeby
ulegaja redukcji i specjalizacji
>Ameryka Polnocna byla dosc obfita w warzywa.
nie warto sie czepiac, ale jakie? :-)

Nie wiem z czego wywnioskowalas ze malpy nie sa w stanie upolowac
> ptaka. Poza tym w kwesti rytualnosci polowan szympansow mozna na razie snuc
> bajki. Nie zostalo to w zaden sposob potwierdzone ani zbadane. Rzeczywiscie
> slyszlem o takich rewelacjach ale blizszych informacji na ten temat prozno
> szukac gdziekolwiek.
Nie wiem z czego ty wywnioskowales ze moga. Ale zalozmy ze oboje mozemy sie
mylic w wysuwaniu wnioskow lub oboje rownie dobrze mozemy miec racje - wszystko
przeciez zalezy od gatunku. Co do szymansow: polecam rowniez McKie oraz J.
Goodall.

> Owszem goryle jedza ryby i ptaki. I tu nie mam zadnych komentarzy.
Pierwsze slysze. Podaj zrodlo bo w to nie uwierze tak na slowo. Goryle sa
wlasnie wyjatkiem wsrod naczelnych bo sa totalnymi weganami!

> I owszem gibbony sa karmione drobiem, co mialo byc tylko potwierdzeniem na to
> iz same poluja na ptaki. Wskazania co do ich diety wynikaja z ich naturalnego
> sposobu odzywiania.
Niekoniecznie. Niestety dieta w zoo czy hodowlach rozni sie na ogol od
naturalnej. Polecam pierwszy z brzegu podrecznik do zootechniki lub o zywieniu
zwierzat. Jak juz mowilam maczka kostna w jedzeniu dla krow a jajka dla koni
nie wynikaja z obserwacji ich naturalnych zachowan. W niektorych zoo szympanse
maja w klatkach telewizory co takze nie wynika z ich naturalnych zachowan.
> 4) cytuje: "Zwierzeta wszystkozerne jedza padline, owady i ich larwy (...)"
> napisalas :)
owszem napisalam tez pisklaki :-)
pozdrow. Anka


Wlasnie badania amerykanskie sprzed kilku lat opublikowane w prestizowym
Scientific American dowodza, ze diety niskoweglowodanowe sa dla czlowieka
zdrowsze (slyszalam w jakims dzienniku tv).
To co piszesz na temat swoich poszukiwan dietycznych bardzo mnie zainteresowalo
i chetnie z toba na ten temat podyskutuje. Co do Kwasniewskiego to odstrecza
mnie zapalczywosc i ideologia tego pana, oraz to ze dla poparcia swoich wywodow
uzywa tekstow biblijnych i cytatow z klasykow. Poza tym przykro jest mi sluchac
jego zwolennikow, ktorzy sa agresywni i z pogarda odnosza sie do ludzi na innej
diecie, jako do tych "glupszych" i mniej wartych biologicznie. Kwasniewski w
swojej ksiazce mowi wrecz, ze trawozercy to narod niewolnikow trzymajacych
sie "koryta"(doslownie), a optymalni to narod panow zasiadajacych do "stolu".
Dla mnie tego typu ideologia smierdzi. Tak jak smalec wieprzowy z karmionego
byle czym wieprza na hormonach.
Zgadzam sie z toba, ze nie ma jednej idealnej super optymalnej diety dla
kazdego, ludzie sa rozni i rozne rzeczy sa dla nich dobre. Dlatego przebadalam
sie w specjalistycznym gabinecie lekarskim na niemieckim sprzecie
elektronicznym na obecnosc enzymow trawiennych, czyli tzw food intolerances.
Przebadano mi ponad 300 pokarmow i skladnikow pokarmowych, z czego wyniklo dla
mnie jasno, ze wiekszosc warzyw nie jest dobrze trawionych przez moj organizm,
za to wszelkie ryby, miesa, tluszcze, orzechy i niektore owoce sa dla mnie jak
najbardziej wskazane. Wypisz wymaluj Atkins. Mojej mamie wyszlo inaczej, wiec
nie ma jednego idealu dla wszystkich. Postanowilam sprobowac i juz od dwoch
tygodni jestem na Atkinsie. Jem tylko miesa z biologicznych hodowli, zeby
ograniczyc toksycznosc. Chudne, co mnie cieszy, bo od lat nie moglam spasc z
wagi nawet na kilogram, a utylam ostatnio sporo. Oczywiscie zastanawiam sie czy
jest to dieta do stosowania na dluzszy czas, wiec chetnie z toba na ten temat
podyskutuje. Podaj jakis email.

A pysznosci na swieta same sie robia? ;-)
Popsuje Ci humor oso1,nie zlosliwie.
Czy wiesz czym karmione sa karpie hodowlane,
czym pobudza sie ich wzrost,by urosly na swieta?
Jem tylko ryby morskie,po karpiach mam wysypke.

hmm, przykro mi to napisac, ale kurczaki z kolei niezle sie faszeruje
antybiotykami. ryby hodowlane zas karmi sie obrzydliwa pasza, czesto oparta na
odpadach z rzezni.
generalnie film "skrzydelko czy nozka" wydaje mi sie coraz bardziej aktualny.

Witam. Nie uważam sie za znawce paletek, ale miałam kiedyś te piękne ryby.
Piszesz, ze często skupiają sie w jednym rogu akwarium. Moje z początku też tak
robiły. One po prostu muszą sie przyzwyczaić do nowego otoczenia. Nasze palety
po każdorazowej zmianie wody i dekoracji były "nieufne", że tak powiem.Poza tym
palety wpuszcza sie do akwarium albo pierwsze albo ostanie, ale nie powinno sie
tego robić na raz z innym gatunkiem. Co do tego "łapania powietrza" to może byc
choroba gazowa -".. występuje u ryb, jako następstwo gwałtownego zmniejszenia
się ciśnienia cząstkowego tlenu lub azotu w wodzie, po okresie przesycenia tymi
gazami. Przesyt tlenem może nastąpić na skutek nadmiernie efektywnego
napowietrzania, w połączeniu z nadprodukcją tlenu przez rośliny, wywołaną silnym
oswietleniem.." Wyczytałam,że ryby wtedy staja sie nerwowe i pływają pod
powierzchnią wody. Ilość tlenu w wodzie można zbadać za pomocą testów
chemicznych. Normalne stężenie tlenu w wodzie winno wynosic 10 - 15 mg/1l.wody.
Ja tych testów nie robiłam, natomiast robiłam pomiary ph wody - kupuje sie do
tego specjalne testy. Przepuszczaliśmy też wode przez permutyt, aby ją
zmiękczyć.Jest tez taka choroba palet jak przyducha i jest to stan odwrotny do
tego, który ci opisałam, jest spowodowany niedotlenieniem organizmu ryb. Brak
tlenu wystepuje przy nadmiernie zabrudzonych akwariach czyli za dużo roślin,
ktore w nocy pobierają nadmierne ilości tlenu, dawno nie czyszczone filtry, ale
Twojego to chyba nie dotyczy bo piszesz że niedawno to akwarium założyłeś.
Palety lubią przestrzeń i najlepiej czują sie w wąskim gronie. Czyli czym mniej
rybek w akwarium tym dla nich lepiej:).
Ja oprócz suchej karmy, dawałam moim rybkom serce wołowe. Kupowałam w rzeźni,
mroziłam a potem tarłam na tarce, dodawałam do tego jeszcze szczypte bobovitu.W
takiej postaci wkładałam to na niedużej tacy do zamrażarki uzyskujac w ten
sposób karme dla moich rybek na wiele miesięcy.Codziennie po trochu odkrawałam i
dawałam im jako drugi posiłek po suchej karmie - uwielbiały :)
Polecam książkę "Dyskowce" Autorzy: A.Sieniawski i R.Ratuszyński
Zyczę powodzenia w hodowli tego pięknego, ale bardzo delikatnego gatunku jakim
są palety :)
Justyna

Rzeczywiści to nie jest to dyskusja o aborcji, ale zewsi udało się wytknąć
niekonsekwencję w myśleniu dużej części zwolenników wegeterianizmu i o to chodziło.

Co by się stało, żeby ludzkość przestała jeść mięso? Wyginęłoby wiele ras
zwierząt hodowlanych. Czy to byłoby moralne? Domyślam się, że dające mleko krowy
czy kozy musiałyby pozostać. A może matka-wegetarianka gdyby straciła mleko
karmiłaby swoje niemowle mlekiem sojowym w imię idei? A może jako rodzice mamy
prawo moralne decydować czy nasze dziecko może jeść mięsko czy też nie?

Gdyby np taka krowa przestałaby dawać mleko, też byłaby zabita. Trzeba by było
hodować i zabijać zwierzęta, żeby wyprodukować karmę dla psów i kotów.

Takie kraje jak np Szwecja z powodów klimatycznych uzależniłyby się od importu
żywności a dzieci zamiast spożywać łatwo przyswajalne białko czy witaminy np A
czy D zawarte w rybach, skazane byłyby na gorzej przyswajalne witaminy zawarte
np w marchwii. Wiele witamin w tabletkach robi się zresztą ze składników
zwierzęcych. Czy koncerny farmaceutyczne miałyby produkować gorsze tabletki?

Niemoralne jest też zabijanie much, komarów, karaluchów, itd. Chciałbym, żeby
problem spożywania mięsa był rzeczywistym dylematem moralnym ludzkości. Długo
jednak będzie tak, że to wojny, głód, prześladowana, niszczenie środowiska, itd
będą prawdziwymi problemami.

Poza tym, to nam "mięsożercom" też zależy, żeby zwierzęta na fermach hodowlanych
żyły w dobrych warunkach i były zabijane jak najbardziej nieokrutnie, bo wtedy
mięso jest smaczniejsze i tym wspólnie lepiej się zajmijmy.

Być może na starość będę prowadził mniej aktywny tryb życia i ja zostanę
wegetarianinem. Nie będę jednak prowadził żadnej krucjaty przeciwko mięsożercom.

Biblia nie zaleca zabijania

Jezus powiedział, że Bóg żywi ptaki latające w powietrzu (Mat. 6:26) i nie
zapomina o wróblach (Łuk. 12:6). Pisma Hebrajskie zabraniają niehumanitarnego
zabijania lub znęcania się nad zwierzętami jucznymi i pociągowymi. (Księga
Wyjścia 23:5; Księga Powtórzonego Prawa 22:6-7, 25:4). Tymczasem, w Stanach
Zjednoczonych dosłownie całą żywność pochodzenia zwierzęcego uzyskuje się
metodą intensywnej produkcji fermowej. Corocznie zarzyna się prawie dziesięć
miliardów zwierząt (tj. milion zwierząt na godzinę), a liczba zwierząt wodnych
zabijanych na pożywienie jest znacznie większa. Zwierzęta hodowlane odczuwają
ból i cierpią wskutek: nadmiernego zagęszczenia hodowli, odseparowania ich od
naturalnego środowiska (co zaburza ich naturalne instynkty), amputacji i
okaleczeń bez znieczulenia (np. obcinanie końcówek dziobów, obcinanie rogów i
ogonów, znakowanie, kolczykowanie, wyrywanie zębów), jak również chorób i
dolegliwości będących skutkiem intensywnych metod hodowli fermowej. Około 75%
bydła w USA karmi się paszą “wzbogaconą” przetworzonymi częściami martwych
zwierząt. Powszechne jest także używanie zwierzęcych odchodów do produkcji
paszy.

Ubój zwierząt zwykle związany jest ze strachem, bólem i cierpieniem zarzynanych
zwierząt. Natomiast osobniki zbyt chore, stare i słabe, by mogły iść o własnych
siłach, są siłą zaciągane do rzeźni, co przysparza im dodatkowego bólu i
cierpienia.

Rybołówstwo i polowania są również nieodłącznie związane z okrucieństwem. Ryby
łowione na haczyk cierpią, podobnie jak stworzenia wodne ginące w sieciach
rybackich; zwierzęta zabijane przez myśliwych często giną powoli od ran
postrzałowych.

Czy Biblia popiera wegetarianizm?

Biblia wspomina o diecie bezmięsnej jako o idealnym sposobie odżywiania się i
dieta taka odpowiada podstawowym wartościom biblijnym. Bóg widział, że w Edenie
wszystko jest “bardzo dobre”, gdy tylko dał – zarówno ludziom jak i zwierzętom –
pokarm wegetariański (Księga Rodzaju 1:29-31). Kilka proroctw, na przykład
Izajasza 11:6-9, zapowiada powrót do wegetariańskiego świata, gdzie wilk,
jagnię, lew, krowa, niedźwiedź, wąż, małe dziecko – wszyscy będą żyli ze sobą w
pokoju. Chrześcijanie będący wegetarianami uważają, że powinniśmy dążyć do
świata żyjącego w harmonii – taką wizję świata miał Izajasz. Powinniśmy
spróbować żyć zgodnie z tym, co nauczał nas Jezus w modlitwie: “Niech przyjdzie
królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie”.
(Mat. 6:10).

Pozwole się tutaj wypowiedzieć jako specjalista :)
Moi rodzice od ponad 16 lat zajmują się tą trudną branżą, jaką są rybki,
wychowałam się wsród nich i chyba nie ma dziś czegos, czego bym nie wiedziała.

Otóż, wszelakie historyjki o łososiach chorych tak a nie inaczej są w 99%
przypadków zwykłą walką koncernów. Stosunkowo niedawno rynek europejski chciał
zdobyć nowy norweski producent (wielka kampania w mediach, przepisy we
wszystkich gazetach, moda na łososia etc.), którego prawie zniszczyła plotka
wymyślona przez konkurencyjne koncerny. Ta plotka to po prostu kolejna z tej
serii. Jezeli w hodowli dzieje sie cos zlego, to jest pod scisla kontrola (to
nie jest Polska i balagan) i nie sprzedaje łososi na prawo i lewo.

Druga sprawa: łosoś norweski (oczywiscie caly czas mowomy o gruncie polskim, w
innych krajach czasem udaje sie jakims cudem kupic cos innego) jest:
- zawsze hodowlany, nie sprzedaje sie w PL (i malo gdzie) lososi norweskich
dzikich
- zawsze barwiony
- nieprawda jest, ze jest tlustszy (roznica niewyczuwalna dla laika)
- roznica w smaku pomiedzy nim a baltyckim dla laika jest prawie niewyczuwalna
(pod warunkiem, ze nie jest do n-tej potegi podkolorowany, doprawiony etc -
jezeli po takim baltyk wydaje sie niewyrazny, to jest to tylko i wylacznie
tesknota za chemia)
- karmiony sztucznie

Łosoś bałtycki:
- jest dziki, zawsze (nie ma polskich hodowli lososia, jezeli sa to lokalne, na
mala skale)
- niebarwiony (prawdziwy losos ma delikatny kolorek, nie dziki pomarancz)
- jest naturalny, nie zniszczony chemia
- jest cudowny :)

Aha, nie polecalabym kupowania lososi w plasterkach, w foliach/na tackach. Są
dodatkowo konserwowane (maja charakterystyczny metaliczny posmak).

Do wszystkich wyrzucajacych i bojkotujacych ryby: a myslicie ze czym sie marmi
swinki? Pasza zrobiona ze rozdrobnionego doslownie wszystkiego, miedzy innymi z
ryb (nie, one nie dostaja swiezych rybek). Zatem polecam taka kielbaske, 5 zł
za kilogram (czyli tam z 30% miesa w srodku, a raczej 'miesa'), 5 razy jeszcze
odswiezona. Smacznego. Majac na talerzu cala rybke przynajmniej widze co jem i
z czego to sie sklada. Ryby maja to do siebie, ze psuja sie bardzo szybko i
naprawde trudno (nie liczac hipermarketow, ale tam wszystko mozna kupic...)
kupic i swiadomie zjesc zepsuta rybe (zapach), i nie da sie jej odswiezyc tak
jak krakowskiej suchej Krakusa, bo sie rozpadnie.

pozdrawiam,
chocolate.coffee

... o, jak to milo. a przebogata skarbnica polskich stawow i jezior? rzecznych
zakoli?

Taka dajmy na to Dolina Baryczy słusznie uważana jest za prawdziwe królestwo
karpia. Niemal wszystkie liczne tutaj stawy przeznaczone są do jego hodowli.
Karp występuje tu w dwóch odmianach: lustrzeń oraz rzadziej jako karp
pełnołuski. Chów karpia odbywa się w cyklu trzyletnim... Dla różnych faz
rozwoju karpia przeznaczone są inne stawy: narybkowe, kroczkowe i handlowe.
Dlatego ryby w trakcie chowu są kilkakrotnie odławiane i przenoszone do nowych
zbiorników. Wiosną i latem ryby są dodatkowo karmione takimi paszami jak
jęczmień, pszenica lub żyto. Karp stanowi 95 % hodowanej ryby, pozostałe 5 %
przypada na liny, szczupaki, amury i tołpygi. Znaczenie gospodarcze posiadają
także sum, sandacz i okoń.

W stawach hodowlanych, rzekach i strumieniach doliny Baryczy stwierdzono w
sumie aż 34 gatunki ryb. Poza hodowlanymi gatunkami ryb pospolite są: sum,
sandacz, płoć, karaś srebrzysty, okoń, jazgarz, słonecznica i ciernik. Rzadsze,
nie tylko w stawach ale i poza nim :))))))) są leszcz, krąp, wzdręga, kiełb,
koza, różanka, karaś (złocisty), sumik, piskorz i miętus. Jedynie w górnych
biegach potoków występuje śliz. Czasem w Baryczy poniżej Żmigrodu spotykany
jest węgorz. Tutaj także stwierdzono bardzo rzadką kozę złotą (???). Bardzo
rzadkie w rzekach doliny Baryczy są także: ukleja, jelec, kleń i jaź.
Jeszcze na początku lat 90. w górnych odcinkach Sąsiecznicy i w Brzeźnicy
(Młyńskiej Strudze) występował, bardzo rzadki na nizinach,pstrąg potokowy.
Potoki te charakteryzują się nie tylko czystymi wodami ale również
niemal "górskim" charakterem z wartkim nurtem. Nie jest pewne, czy występują
tam nadal. Do ich wyginięcia mogło się przyczynić nie tyle zanieczyszczenie
wód, co przedzielenie potoków szeregiem zastawek przy okazji budowy stawów bez
przepławek. To była prawdziwa podłość.

Wzrasta natomiast liczebność czebaczka amurskiego, zawleczonego na początku lat
90. Od lat 60. XX wieku występuje w dolinie Baryczy również bass słoneczny (?).
Spośród wymienionych do gatunków objętych ochroną ścisłą należą: piskorz,
różanka oraz koza złota (a jednak). Ochroną częściową są natomiast objęte
słonecznica oraz śliz.

A telewizja co? - Milczy o przyrodzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

..... .. ...
... ..

..
.

<*karpmaslova><

Na tym forum ukazał się przed laty tekst, który z zaciekawieniem skopiowałem i
teraz go przypomnę:
"W sklepach pojawiła się nowa ryba (made in Wietnam, China i te inne skośne).
Nazywa się Panga. Nazwa łacińska „Pangasius hypophthalmus” nie pochodzi z
systematyki ichtiologicznej. Jest nazwą handlową. Z greki i łaciny tłumacząc
znaczy pomniejszonego mieszkańca laguny istniejącej w Dalekiej Azji. W
rzeczywistości jest to Megalaspis Cordyla czyli sum rekini – kuzyn makreli. Tak
ale po wielu przejściach. Sum rekini po osiągnięciu dojrzałości płciowej (około
130 cm) składa ikrę w lagunach i słodkich wodach. Małe udają się w górę rzeki
pustosząc wszystko – stają się drapieżnikami. W którymś momencie wracają do
morza, ale wtedy poławiają je skośnoocy do swoich hodowli. Rzecz w tym, że w
tych ciepłych bajorkach aż się roi od chorób i pasożytów. Ryby te padają w
olbrzymich ilościach. Żeby temu zapobiec stosuje się w wielkich ilościach
antybiotyki i substancje zabronione już na całym świecie - zieleń malachitowa i
nitrofuran. Substancje rakotwórcze. Nie tylko ryba maślana powoduje biegunki.
I co? Wybuchł skandal w Niemczech. Inspektor sanitarny w Szczecinie zatrzymał
cały transport, ale puścił. Kto z biznesmenów dba o nasze zdrowie? W Polsce jest
wolny rynek i Ty sam wybierasz, czy zadławisz się ością kiełbia, czy umrzesz od
Pangi.

Pływałem kiedyś dwa lata po portach Dalekiego Wschodu i spotkałem się
wielokrotnie z ta rybą w wersji morskiej. Nasz okrętowy kucharz nazywał ją chyba
wielkook rekini a nazwa łacińska to bodajże Megalaspis Cordyla. To bardzo dobra,
ale i droga ryba. Wersji hodowlanej, czyli pangi, unikaliśmy tak samo, jak
pieczonych kurczaków (podobno ze względu na hormon głodu). W Niemczech
rzeczywiście trwa awantura, ale z powodu chińskich węgorzy (odtruwane są
zielenią malachitową). Węgorze karmi się między innymi zdechłą pangą."

Zeby bylo zabawniej - hodowlane swinie sa karmione obrobionymi rybami z
Baltyku. Na przyklad Dunczycy karmia je przetworzonymi dorszami. Widzialem
kiedys reportaz zrobiony przez niemiecka telewizje i zapamietalem bawarskiego
Bauera, ktory sie smial, ze Wurst zalatuje mu rybami

Wędzonych ryb nie można.
Poza tym słyszałam, że łosoś nie jest polecany w ciąży. Pochodzą one
głównie ze sztucznych hodowli i podobno nie są zdrowo (dla
ciężarnej) karmione.
Podsumowując odradzam.

Faktycznie-ta hodowla nie wygląda za ciekawie.Ale jakby co to są jeszcze inne rybki
We Francji kilogram przeciętnej ryby kosztuje 20 EUR. Panga jest o połowę
tańsza. U nas panga jest po około 16 zł, a w Wietnamie po 1,5 EUR. Jeden z
największych wietnamskich pośredników w handlu pangą zarabia miesięcznie 450 tys
EUR. Tak, pół miliona euro co miesiąc.

Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z
Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w
rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza
granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków
cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy
rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą
jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się
zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających
hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi
wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w
potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej
ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi
granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy,
ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do
ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na
stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do
przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie,
pakowanie, transport do Europy.

Póki co, UE nie zakwestionowała metod hodowli. Szacuje się, że w przyszłym roku
import pangi wzrośnie dwukrotnie. Naszym rodzimym rybom, takim jak np. dorsz,
grozi wyginięcie (zostały przełowione, lub są łowione niewłaściwymi sieciami,
które zgarniają też małe osobniki, a nie powinny), a więc ich ceny rosną. Już
Wietnamczyków w tym głowa, abyśmy pangi mieli pod dostatkiem.

PS. Wkrótce ukaże się moja książka o rybach i owocach morza. Napiszę, jak będę
znała dokładną datę.

Powiedzonko w stylu "nie mozna w koncu pozwolic aby prawda czy
fakty popsuly dobra historie" gdzies kiedys slyszalem.

Jak ktos powyzej napisal nie za bardzo mozna oceniac rzeczywistosc
na podstawie sensacyjnych wiadomosci w mediach. To, ze gdzies cos
sie zdarzylo i na ekrany telewizji trafilo nie oznacza, ze zdarza
sie cos takiego na szeroka skale.

Co do pangi to oprocz tego, co kiedys pisalem na temat skali i
jakosci produkcji to pamietac tez nalezy, ze panga to nazwa
handlowa (podobnie jak bassa, uklony senin) a nie nazwa jakiejs
szczegolnej ryby. Pod ta nazwa sprzedawane jest kilka bardzo
roznych gatunkow sumow hodowanych glownie w Wietnamie.

Tilapia to zupelnie inna ryba. Tak sie sklada, ze to wlasnie
tilapia jest najpopularniejsza ryba hodowana na swiecie. Ryba
wywodzi sie z Afryki i ma wiele zalet hodowle jej ulatwiajacych.
Bardzo szybko sie rozmnaza, szybko rosnie, bardzo odporna na
choroby (czyli hodowac ja mozna bez uzycia hormonow czy
antybiotykow), nie jest szczegolnie wrazliwa na jakosc wody, mlode
rybki sa wszystkozerne/drapiezne ale w miare wzrostu przechodza na
pokarm prawie wylacznie roslinny, aktywnie zeruje w wodzie powyzej
10C a im woda cieplejsza tym wiecej je => szybciej rosnie.

Tak sie sklada, ze z wyzej wymienionych powodow jest to ryba,
ktorej hodowle bardzo propaguje ONZ i inne organizacje zajmujace
sie wyzywieniem ludzi w mniej zasobnych krajach swiata.

Co do samej ryby to jak wszystkie inne ryby hodowlane jakosc zalezy
od 2 podstawowych czynnikow: jakosc wody i jakosc paszy. Koniec,
kropka.

Tak sie sklada, ze w okolicy gdzie w Chinach mieszkalem byla tama w
gorach z w miare czysta woda i tam te tilapie sobie lowililsmy.
Ryba i wedkarsko i kulinarnie moim zdaniem dosc dobra. Bardzo na
wszelakie ostre kolce uwazac trzeba bylo. Co przyznac trzeba, ze im
wieksza tym kulinarnie lepsza, te ponad 40cm calkiem zjadliwe.
Dziecko male tez tymi rybami karmilem (tescia mialem pod reka co
skrobac lubil).

Panga?? Litości. Najbardziej g..na ryba - karmiona wszelkim śmieciem, bo wszystko zeżre. Wystarczy przeczytać unijne raporty nt. hodowli tej ryby, bo po tej lekturze nawet nie patrzyć w stronę zamrażarki, w której w sklepie trzymają to coś.