Wrocław: Remont budynku mieszkalno-usługowego przy ul. Jedności Narodowej 68 we Wrocławiu, stanowiącego własność Gminy Wrocław.

data zamieszczenia: 16.07.2008

OGŁOSZENIE O UDZIELENIU ZAMÓWIENIA - roboty budowlane

LICZBA OTRZYMANYCH OFERT: 6.

NAZWA I ADRES WYKONAWCY, KTÓREMU UDZIELONO ZAMÓWIENIA:

Firma Handlowo - Usługowa STAR-MAR Mariusz Starowicz, Rusocice 178, 32-071 Kamień, kraj/woj. małopolskie.

INFORMACJA O CENIE WYBRANEJ OFERTY ORAZ O NIE PODLEGAJĄCYCH ODRZUCENIU OFERTACH Z NAJNIŻSZĄ I NAJWYŻSZĄ CENĄ (bez VAT)

Cena wybranej oferty: 810 025.67

Oferta z najniższą ceną: 810 025.67 / oferta z najwyższą ceną: 1 323 466.25

Waluta: PLN.

· 

Prestiżowa inwestycja Wojdyła Business Park powstaje niedaleko centrum Wrocławia, przy ulicy Muchoborskiej. Kamień węgielny pod budowę wmurowany został 19 czerwca. Powstaną tam trzy budynki o powierzchni biurowej 25000mkw. i 18000mkw.
garaży. Na parterze będą liczne restauracje i punkty handlowe. Komfortowe biura rozplanowane zostały na pięciu piętrach. Przewiduje się, że w kompleksie biurowo-usługowym prace znajdzie około 2000 osób.
Inwestorem jest firma Wojdyła, która działa na terenie Wrocławia już od 1990 roku. Zajmuje się realizacją usług budowlanych w zakresie generalnego wykonawstwa przy inwestycjach oraz renowacjach zabytków. W swoim portfolio posiada wiele znaczących krajowych i zagranicznych inwestycji. O jej pozycji na rynku świadczą posiadane certyfikaty, nagrody, wyróżnienia i rekomendacje, którymi może się pochwalić, m.in. Przedsiębiorstwo Fair Play 2006, Małopolski Medal Jakości 2006, Medale Europejskie, ‼Budowa Roku” 2005 czy Złota Statuetka 2005 Lider Polskiego Biznesu.

POLSKA Gazeta Wrocławska - dzisiejszy dodatek Nieruchomości

| Ja tu mieszkam...
...i naprawdę nie możesz gościa namierzyć???
Wstyd!


Namierzyc sie da, nawet codziennie przechodze kolo tej szacownej instytucji.
Nie sadze jednak zeby to cos dalo.
Ogolnie mowiac u mnie jak to sie mowi "na wsi" temat witryn www jest
traktowany dosyc po macoszemu i wogole jakis dziki zachod w tej materii
panuje.

Zeby nie byc goloslownym, przyklad sprzed 2 dni: wchodze na strone
miejscowego skladu materialow budowlanych (akurat potrzebowalem do nich
telefonu, bo remont w domu) http://www.in-spe.pl
Jako, ze strona mi sie nawet spodobala popatrzylem w kod - a tam
pozostalosci z metatagow w stylu "south africa, cofee," itp. Zaciekawilo
mnie to i wkleilem te metatagi do googla. Wyskoczyla strona jakiejs firmy
poludniowo afrykanskiej sprzedajacej kawe. Sliczna strona.

A oni tylko zamienili teksty na tej stronie swojej i wkleili w logo swojej
firmy. No i metatagi o autorze wycieli.
Lekko mnie to zszokowalo i zadzwonilem do nich w tej sprawie, czy zdaja
sobie sprawe ze najprawdopodobniej maja kradziony layout. Zostawilem sowj
telefon i mail - mieli odezwac sie w tej sprawie. Oczywiscie nikt sie nie
odezwal.
Jedyne co, to strone po 5 minutach od telefonu wylaczyli. Tyle dobrze...

"Zapieprzymy bambusom, nikt sie nie zorientuje" (to oczywiscie w przenosni -
nie mowie tego w zlych intencjach czy zeby kogos obrazic).

A co do strony gminy - no chyba zartujesz ze komus by sie to chcialo robic w
gminie. To i tak kamien milowy w porownaniu z tym, co bylo:)
Ale w sumie zglosic mozna. Czemu nie. A nuz poskutkuje. Chociaz oni to
lepiej niech sie np budową drog zajmią najpierw, bo chyba najgorsze w calej
malopolsce.


Baszta droższa
Remont kazimierskiej stulatki potrwa do końca września
Nie 31 sierpnia, jak pierwotnie planowano, lecz dopiero pod koniec września zakończą się prace przy remoncie zabytkowej baszty w Kazimierzy Wielkiej. Koszt inwestycji wzrośnie do 400 tysięcy złotych.

Zmiana terminu spowodowana jest koniecznością wykonania dodatkowych robót przy modernizacji liczącej sobie 106 lat kamiennej wieży.

Europejskie rygory
– Te sprawy wychodziły na bieżąco, już podczas prowadzenia remontu. Baszta jest bardzo cennym zabytkiem, wizytówką naszego miasta i regionu, dlatego, zgodnie z sugestiami projektanta, zdecydowaliśmy się na dodatkowe prace – wyjaśnia burmistrz Adam Bodzioch.
Kazimierski „okrąglak” odnawiany jest przy znacznym udziale funduszy Unii Europejskiej. A unijne przepisy są bardzo rygorystyczne – w przypadku przekroczenia limitu finansowego konieczne jest uruchomienie nowych procedur, ogłoszenie przetargu. Należało wziąć poprawkę na urzędnicze formalności, stąd termin zakończenia inwestycji został przesunięty.
Koszt remontu baszty szacowano pierwotnie na około 300 tysięcy złotych. Teraz wiadomo, że gmina dorzuci dodatkowo ponad 90 tysięcy. – Te wydatki nie były planowane. Skoro jednak okazało się, że trzeba, dołożymy trochę pieniędzy – zapewnia burmistrz Bodzioch.

Spiralą na górę
Pomimo poślizgu prace w wieży prowadzone są na bieżąco. Wymurowana została już klatka schodowa – decyzją projektanta przeniesiona z boku do środka baszty. Niebawem rozpocznie się montowane drewnianych schodów na górę. 57 stopni z wysokiej jakości drewna dębowego zostanie ułożonych w kształcie wielkiego ślimaka (spirali). Gotowe są też oddzielające poszczególne kondygnacje stropy z betonu, podtrzymywane przez stalowe belki.
Ale dopóki nie zostanie rozstrzygnięty dodatkowy przetarg, budowlańcy nie schodzą pod ziemię. Tam wykonają bodaj najważniejszą część całej operacji – zalanie płyty żelbetonowej, która ma chronić stulatkę przed zawaleniem.
40-centymetrowej grubości masywny pierścień, składający się z dwunastu segmentów, zostanie zamocowany na głębokości 1,2 metra oraz 1,7 metra na zewnątrz (licząc od środka muru). Dodatkowo na obwodzie wieży ma być wbitych kilkanaście szpil ze stali profilowanej. Zdaniem projektanta, powinno to zapewnić stabilność obiektu.

100 tysięcy za wieżę
Kazimierska baszta przekroczyła już „magiczną setkę”, lecz... dopiero od kilku lat jest własnością gminy. Pod koniec ubiegłego tysiąclecia należała do pewnego przedsiębiorcy z Małopolski, który nabył ją od Cukrowni Łubna. Gmina odkupiła wieżę za 100 tysięcy złotych, a będąc formalnie jedynym właścicielem, może bez przeszkód prowadzić także prace konserwacyjne i remontowe.
Czekając na zejście pod powierzchnię ziemi, ekipa budowlana wykonała m.in. czyszczenie elewacji, dodatkową izolację oraz tynki renowacyjne, które chronią przed zawilgoceniem murów. Wyjaśniła się także sprawa „czapek” na szczycie obiektu. 28 stylowych daszków dekorujących taras będzie odnowionych, ale dopiero po rozstrzygnięciu przetargu na roboty dodatkowe.
W poniedziałek dotarł do Kazimierzy oczekiwany transport kamienia pińczowskiego. Są też obramowania i framugi do czterech okien na parterze. Lada dzień „budowlańcy” zajrzą wreszcie pod ziemię. Choć nie wiadomo, czy przeszkodą nie okaże się wysoki poziom wód gruntowych, będą mogli przystąpić do zalewania płyty żelbetonowej.
Termin z asekuracją
Zachwianie harmonogramu i miesięczny poślizg nie spędzają burmistrzowi snu z powiek. – Termin na koniec września wyznaczyliśmy trochę asekuracyjnie – przyznaje Adam Bodzioch. – Jest natomiast szansa, że jeśli ekipa remontowa mocno się spręży, baszta może być gotowa już w połowie miesiąca. Akurat na I Międzynarodowe Dni Kazimierzy Wielkiej.

Mimo poślizgu prace przy remoncie kazimierskiej baszty prowadzone są pełną parą
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/?cat=10&reg=20&id=34245

Sirek1 dnia Pon Maj 07, 2007 5:28 pm, w całości zmieniany 1 raz

· 

SENSACJA! Wadowice nawiązały współpracę z NASA!!!

To miała być najpilniej strzeżona tajemnica, jednak dziennikarze Małopolskiego Przeglądu Expressowego dotarli do urzędnika miejskiego, który odsłonił już teraz jej rąbek.
Czy ktoś mógł przypuszczać, że to właśnie stosunkowo niewielkie Wadowice zostaną dostrzeżone przez NASA jako partner do współpracy w jednym z najciekawszych projektów kosmicznych ostatnich lat?

NASA – czyli National Aeronautics and Space Administration (pl. Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) – to agencja rządu Stanów Zjednoczonych odpowiedzialna za narodowy program lotów kosmicznych. Oprócz programu lotów kosmicznych agencja jest również odpowiedzialna za długofalowy (zarówno cywilny, jak i wojskowy) program badań przestrzeni kosmicznej.

Jak się okazuje, już 4 grudnia 2006 r. NASA ogłosiła, że planuje zbudowanie stałej bazy na Księżycu. Nie kto inny, jak sam Scott J. Horowitz powiedział, że celem agencji jest uruchomienie do 2024 r. w pełni funkcjonalnej bazy, która pozwoliłaby na rotacyjne loty załogowe (podobnie jak w przypadku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej). NASA planuje współpracę z innymi agencjami narodowymi przy wypełnianiu tej misji.

Jak donosi najnowsze wydanie „MPE” – to właśnie WADOWICE zostały wstępnie wybrane przez NASA, jako miejsce testowania najnowszego modelu wielozadaniowego pojazdu kosmicznego o kodowej nazwie „Beta-STAR_9811”, który będzie w przyszłości wykorzystany do wstępnego rozładunku materiałów służących do wybudowania pierwszej bazy na Księżycu.

- Wysyłając zgłoszenie gotowości do udziału w programie, nie mieliśmy wielkich nadziei na powodzenie. To miało być raczej jedno z wielu działań zmierzających do promocji miasta – stwierdza urzędnik – Wiadomość o wybraniu właśnie naszego miasta przez jedną z najważniejszych na świecie agencji, spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Nikt nie spodziewał się tak spektakularnego sukcesu!

Wstępne ustalenia roli jaką odegrają Wadowice w programie kosmicznym NASA są już znane. Miasto rozpoczęło już intensywne i pilne przygotowania terenów mających służyć za tory ruchu testowanego pojazdu kosmicznego. Warunkiem powodzenia jest stworzenie podłoża wiernie odzwierciedlającego usianą kraterami powierzchnię Księżyca.

Od wielu tygodni gorączkowo przygotowywane były miejsca wybrane jako najbardziej odpowiednie do tego projektu. Wstępnie rozkopano już ulicę TEATRALNĄ – od budynku Centrum Kultury, aż po budynek ZUS oraz ulicę KARMELICKĄ.

Robotnicy skrupulatnie wykonali zlecone im zadanie – rewelacyjnie przygotowali teren pod przyszłe „kosmiczne” inwestycje! Jakość i głębokość wykonanych przez nich nierówności oraz rozrzuconych wszędzie kamieni i odłamków kostek libetowych grożących połamaniem nóg przypadkowych przechodniów i uszkodzeniem przejeżdżających tam pojazdów, naprawdę potrafi zrobić wrażenie - nawet na amatorach sportów ekstremalnych.

Kilka dni temu miasto otrzymało nawet propozycję członków Beskidzkiego Klubu Wielbicieli Quadów wykorzystania „księżycowych” terenów do popisów jazdy pokazowej na quadach. Nie otrzymali oni jednak zgody z uwagi wyjątkowo niebezpieczne nierówności – chodzi tu głównie o możliwość późniejszego wystąpienia z roszczeniami przez członków Klubu, za utracone zdrowie lub nawet życie, na co przecież miasta nie stać.
Tym bardziej dziwi jednak dopuszczenie na tych ulicach normalnego ruchu zwykłych pojazdów…

Jak dotąd – już od wielu tygodni w głębokich wykopach nie widać ani testowanych pojazdów kosmicznych, ani też robotników, którzy te dziury w nawierzchni dróg wykonali.
Pewnie ci sami robotnicy już budują autostrady na EURO 2012.
Widząc ich zapał w pracach budowlanych, zapewne nie zdążą wybudować do 2012 roku nawet kilometra autostrad – ale z pewnością będzie można wykorzystać ten kilometr …do testowania księżycowych pojazdów kosmicznych

Zasypują malownicze podworskie stawy
Ireneusz Dańko
2007-08-03, ostatnia aktualizacja 2007-08-03 19:35

Stawy w Masłomiącej
Fot. Michał Łepecki / AG
Mieszkańcy Masłomiącej protestują przeciw likwidacji podworskich stawów przez krakowską firmę INB. - Deweloper chce nam zabrać ostatni skrawek natury! - alarmuje sołtys Dorota Dąbrowska.

Fot. Michal Łepecki / AG
I po stawie?
Malownicze kaskadowe jeziorka ciągną się na kilku hektarach wzdłuż drogi powiatowej. Większość powstała grubo ponad sto lat temu jako stawy rybne właścicieli miejscowego dworu.

Po wojnie dziedzica zastąpiła spółdzielnia rolnicza. Kiedy padła, działki ze stawami wykupiły osoby prywatne. Kilka miesięcy temu cały teren nabyła firma INB z Krakowa (powiązana z Biurem Nieruchomości "Północ").

Wywrotki nad wodą

- Nowy właściciel spuścił już wodę z najmniejszego stawu. Z początku myśleliśmy, że chce tylko wyczyścić dno i lepiej zagospodarować brzegi, ale w piątek przyjechały ciężarówki z gruzem... - opowiada radny gminny Marek Kozłowski z Masłomiącej. Zdenerwowany prowadzi nas nad osuszony staw. Po wodzie została tylko błotnista maź oblepiająca tatarak. Na części brzegu i dna zalega sterta kamieni, ziemi i kawałków betonu. Gruzu byłoby więcej, ale w czwartek po telefonie mieszkańców przyjechała policja.

- Wiali, tylko się kurzyło - opisuje radny Kozłowski reakcje kierowców ciężarówek na widok radiowozu.

Oburzeni mieszkańcy zaczęli zbierać podpisy pod protestem do wojewody i innych urzędów. Zażądali wyjaśnień od władz gminy i powiatu krakowskiego. W Urzędzie Gminy w Michałowicach potwierdzono: inwestor wystąpił o decyzję środowiskową dotyczącą zagospodarowania całego terenu. Koncepcja zakłada likwidację większości z pięciu stawów. Na ich miejscu deweloper chce zbudować m.in. korty tenisowe, hotel, restaurację i stadninę koni.

Zagrożony bączek

- To byłoby barbarzyństwo. Takich stawów nie ma w promieniu kilkudziesięciu kilometrów - ocenia deweloperski projekt Szymon Wójcik z Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego. Nad jeziorka przyjechał tego samego dnia co policja. - Perkoz, kokoszka, bączek... - wylicza gatunki ptaków wodnych, których siedliska wypatrzył w zaroślach. - Likwidacja tych stawów oznacza zupełne zniszczenie żerowiska bociana białego, który w okolicy ma liczne gniazda.

Zastępca wójta Michałowic Jarosław Sadowski zapewnia, że władze gminy dokładnie badają sprawę. Na razie zwróciły wniosek inwestorowi z powodu "formalnych wad". Sadowski ubolewa, że firma nie skonsultowała się najpierw z mieszkańcami. Nie wyklucza jednak zgody na zasypanie części stawów.

- Ta inwestycja uatrakcyjni Masłomiącą, pozwoli też poszerzyć wąską drogę. Miejscowy plan zagospodarowania dopuszcza tam przecież usługi rekreacyjne. W uchwale nie ma mowy o zachowaniu wszystkich stawów. Ten, który osuszono, nie występuje zresztą jako woda na mapie ewidencyjnej - podkreśla wicewójt Sadowski.

Zabytkowe jeziorka

Mieszkańców nie przekonują argumenty gminnych urzędników. W piątek zjawili się w starostwie. Zaapelowali, aby urząd nie zezwolił na zasypanie stawów. Niektórzy podejrzewają, że inwestor tak naprawdę chce pozyskać grunty, aby potem przekwalifikować je na działki budowlane, których cena w Masłomiącej sięga już 20 tys. zł za ar.

Stanisław Pac, zastępca dyrektora wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa, uspokaja: - Na razie nie wpłynął do nas żaden wniosek od spółki INB. Stawy w Masłomiącej leżą w strefie częściowej ochrony konserwatorskiej. Nie można więc nic zmieniać bez pozytywnej opinii konserwatora zabytków.

Inwestor nie przejmuje się protestem mieszkańców. - Mamy prawo zagospodarować swój teren - uważa Piotr Sumara, dyrektor generalny INB. Zaprzecza, aby spółka samowolnie zaczęła likwidację pierwszego stawu. - Nic mi nie wiadomo o sypaniu gruzu do stawu. To, że jeździ tam kilka wywrotek, o niczym jeszcze nie świadczy - przekonuje. Firma - jak twierdzi - nie zdecydowała jeszcze, ile stawów zasypie. - Trwają uzgodnienia z architektami. Mamy kilka koncepcji zagospodarowania, żadna nie jest ostateczna - odpowiada Sumara.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
http://miasta.gazeta.pl/k...98,4363848.html